Atak Zombie. Go to Hell z euro-zombiakami. Recenzja

​”Nieznany wirus zaatakował ludzi, przemieniając większość z nich w zombie. W radio właśnie podano aby uciekać z miast i szukać schronienia poza nimi. Nie ma czasu na robienie zapasów i długie przygotowania do ucieczki. Każdy może zabrać tylko to co ma pod ręką. Gdziekolwiek się schronicie, zombie was odnajdą. Musicie odpierać ataki do czasu nadejścia pomocy. Wojskowy śmigłowiec ma przybyć w ciągu dwóch tygodni. Nie zdoła jednak ewakuować wszystkich ludzi. Uratuje tylko tych, którzy okażą się najsilniejsi. Nowego świata nie mogą budować mięczaki.

Kto powiedział że eurogry nie mogą mieć klimatu? A gdyby tak jednak klimat był całkiem dobrze wyczuwalny i na dodatek włos się na głowie jeżył, a presja czasu odciskała swoje piętno? To wtedy mielibyśmy całkiem interesującego eurasa, zamiast nudnej wyliczanki. Czy klimaty apokalipsy i nadciągających zombie da się osadzić w grze o rozbudowanej mechanice? Przekonajmy się.

Atak Zombie to gra osadzona w realiach postapokaliptycznych,  w bliżej nieokreślonym mieście, w którym trzeba się zabarykadować i przetrwać  piętnaście dni i nocy, dopóki z tej przeklętej miejscowości nie zabierze nas helikopter. Tytuł wydany został w 2014 roku, przez Fox Games, które przeznaczyło grę dla „starszych graczy”. Nie aż tak bardzo jak się okazuje, na pudełku widnieje informacja: od 12-112 lat. Możemy zagrać we 2, 3 lub 4 osoby a rozgrywka zajmie około 60 minut.

Pudełko klimatyczne

Do tego poniekąd dwustronne, ponieważ i na pokrywie i spodzie znajdują się ciekawe ilustracje wychodzących ze środka Zombie (swoją drogą, czy ten po prawej kogoś wam przypadkiem nie przypomina?…). Nie znajdziemy jednak nigdzie na opakowaniu informacji o grze, ani spisu elementów. Nie powinniśmy się jednak martwić, bo jest ich w środku całkiem sporo.

​​

Instrukcja jest dość obszerna (16 stron), napisana dość przejrzyście i z przykładami oraz ilustracjami, jednak jest tak źle zszyta, że środek od razu wypada (jak się okazuje w wielu egzemplarzach, czyli taki jej urok). Jak wspomniałem zasady są przejrzyście rozpisane, a jednak kilka z nich budzi wątpliwości, na przykład kwestia przesuwania znaczników na torze aktywności Zombie.

W środku znajdziemy aż pięć plansz. Tak, to nie pomyłka, każdy z graczy dostanie zindywidualizowaną planszę siedziby gracza. Każda z nich przedstawia inną lokalizację, choć elementy samej siedziby są stałe. Mamy zatem fabrykę, szkołę, kościół i farmę. Wszędzie znajdują się: barykady, warsztat, kuchnia, magazyn, izolatka, punkty strzelnicze, pojazd, zagroda i grządki, laboratorium i tor mieszkańców.

Piąta plansza to Miasto, a na niej: tor aktywności zombie, apteka, stacja benzynowa, komisariat policji, minimarket i tor czasu. Na tej planszy będziemy oznaczać ilu zombie będzie pojawiać się w związku z naszym pojawieniem się w mieście, ile czasu zostało nam do przybycia misji ratunkowej, a przede wszystkim będą się tu znajdować towary, które możemy nabyć, aby przetrwać (leki, żywność, paliwo i granaty).

Plansze siedzib mają nawiązujące do pudełka ilustracje rewersów, a do tego warto zwrócić uwagę na szczegóły, ponieważ można znaleźć ciekawe elementy grafiki 🙂

W pudełku znajdują się także drewniane meeple do oznaczania naszej populacji (w czterech kolorach), dwa drewniane znaczniki, kość K4, żetony towarów (po 25 z każdego rodzaju), znacznik pierwszego gracza, 32 żetony beczek, które będziemy wykorzystywać do budowania barykad, oraz 80 żetonów zombie, które przyciągane wywoływanym przez nas hałasem, będą się coraz liczniej pojawiać pod naszą siedzibą.

Wydawca zadbał o to, abyśmy dokładnie wiedzieli jakie kolejne kroki podejmujemy w swoich turach, zarówno w dzień jak i w nocy, dlatego dołączył cztery karty pomocy (dwustronne).

​​

Rozgrywkę będą nam ułatwiać lub utrudniać karty: 36  wydarzeń oraz 40 znalezisk. Wydarzenia będą wyznaczały także czas do końca rozgrywki, ponieważ jest ich dokładnie tyle, że jeśli będziemy je dobierali według zasad dla poszczególnej liczby graczy (o tym nieco później), to skończą się wraz z ostatnią turą ostatniego gracza, po czym następuje ocalenie- tych, którym uda się przetrwać.

W kartach znalezisk znajdziemy między innymi karty pułapek, które mają nieco inne zasady zagrywania, a w kartach wydarzeń  (jedna w znaleziskach), znajdują się karty lokacji, z których a danej turze mogą korzystać wszyscy, nie tylko gracz, który taką kartę zagrał.

Trzeba przyznać, że karty mają bardzo ładne ilustracje, a na rewersach klimatyczne obrazki człapiących, zapewne w poszukiwaniu smacznych mózgów, zombie.

Byle przetrwać apokalipsę

Podstawową mechaniką Ataku Zombie jest worker placement, czyli wysyłanie naszych ludzi w różne lokalizacje celem zdobycia zasobów, lub ich pilnowania, lub walki. do tego dochodzi draft. Karty losuje pierwszy gracz. W turach 1-4 dociągamy po dwie karty wydarzeń, w turach 6-9 po trzy, natomiast w turach 11-14 po cztery. Jedną z nich odrzuca się, natomiast pozostałe na ręce wykładamy na stół.

Ogólnie każdy z graczy ma do dyspozycji swoją siedzibę, którą będzie umacniać, bronić, a także musi zapewnić wszystkim znajdującym się w niej ludziom wyżywienie, leki  a także broń do walki z zombie.

Tury graczy odbywają się jednocześnie. każdy może wykonać następujące zadania:

  • jechać do miasta (zaopatrzenie)
  • pójść na zwiad (zdobywanie znalezisk oraz werbowanie ludzi)
  • produkować (beczki na barykady, paliwo, broń, żywność, leki)
  • strzec towarów przed kradzieżą
  • walczyć z zombie na barykadach.

Każda produkcja jednak wywołuje hałas przyciągający zombie. Po zakończonej turze będą one próbowały dostać się do naszej siedziby. Najbardziej niebezpiecznie będzie w turach 5, 10 i 15, ponieważ wtedy następują ataki całej hordy zombie.

Towary w mieście nie są niewyczerpane. Ich ilość zależy także od ilości graczy. Należy więc dobrze przemyśleć czego potrzebujemy i do jakiego sklepu się udać. Zdobyte zasoby można od razu zagospodarować, lub pozostawić w magazynie na później. Trzeba jednak uważać, ponieważ chwila nieostrożności może oznaczać, że jakiś sprytny przeciwnik zwędzi nam wszytko co zgromadziliśmy.

Walka z zombie odbywa się bezpośrednio, lub za pomocą broni i pułapek. Pułapki montuje się z beczek zgromadzonych na barykadach na których umieszcza się zasoby, każdy z nich wywołuje określone skutki, np. chleb przyciąga więcej zombie do konkretnej beczki, granat wysadza barykadę wraz ze wszystkimi zombie, kwas likwiduje dwóch zombie a beczka z paliwem powstrzymuje 3 zombie.

Z ważniejszych zasad:

Jeśli chcemy jechać do miasta, musimy posiadać paliwo, jeśli będziemy produkować przyciągniemy więcej zombiaków, jeśli nie wyprodukujemy odpowiednio dużo żywności, nasi ludzie będą trafiać do szpitala, jeśli ich nie wyleczymy, ich stan będzie się pogarszał, aż w końcu umrą.  Beczek nie można magazynować, od razu po wybudowaniu należy budować z nich barykady. Karty znalezisk mogą być użyte w dowolnym momencie, chyba, że są pułapkami- wtedy możemy je zagrywać na etapie pobudia.

W fazie nocy nadchodzą nowe zombie, ich ilość będzie zależała od ilości zwerbowanych przez nas ludzi, oraz od rzuty kością K4. Jeżeli będziemy mieli szczęście i niewielu obrońców bazy, może się okazać, że nie ściągnęliśmy szczęśliwie żadnego dodatkowego potwora. Rozliczenie to porównanie ilości potworów z możliwościami naszej barykady, gdy okaże się że zombiaków jest za dużo, wówczas rozpoczyna się walka w celu ich wyeliminowania. Gdy którykolwiek wedrze się do bazy zabija jednego z naszych ludzi i pożera jego smaczny mózg.

Atak Zombie ma jeszcze wariant agresywny, w którym dozwolone jest zabijanie ludzi przeciwnika w mieście, a także zabójstwo podczas najazdu na bazę oponenta.

Wrażenia z rozgrywki?

Atak Zombie, to bardzo ciekawa gra, łącząca najlepsze cechy eurogry z ciekawym klimatem charakterystycznym raczej dla amerigier. Set-up jest nieco przydługi, szczególnie, że każdy z graczy już na początku obmyśla taktykę i wydaje bazowe punkty na zasoby oraz ludzi w dowolnej konfiguracji. Daje nam to jednak możliwość kontrolowania gry i podejmowania decyzji od samego początku. Jedyna losowość polega na przypadkowym układzie kart Wydarzeń, oraz na rzucie kością podczas sprawdzania ilości zombie które odwiedzą nocą naszą bazę. Przy K4 ta losowość jest jednak mocno ograniczona. Gra przebiega bardzo płynnie, dzięki temu, że wszyscy gracze wykonują swoje tury jednocześnie. Poziom wprowadzenia jest średni. tłumaczenie zasad zajmuje nieco czasu, ale już po jednej- dwóch partiach każdy wie na czym to polega. Zasady… cóż, jest ich sporo, sporo również czynności wykonuje się w każdej turze, ale taka już jest mechanika worker placement.

Emocji w grze też trochę się znajdzie, szczególnie jeśli wybierzemy wariant agresywny. Jak już wspomniałem klimat jest dobrze wyczuwalny, co czyni grę ciekawszą niż standardowe eurogry. Jednak bardzo ważne jest aby dobrze obrać taktykę na początku, ponieważ kilka złych decyzji będzie skutkowało tym, że „odbicie” się w trakcie może okazać się niemożliwe. 60 minut, to faktyczny czas rozgrywki, nie jest to ani za dużo, ani za mało. Warto przed grą w ramach wczucia się w klimat, rozegrać jakiś krótki tytuł o zombiakach.

Poziom interakcji zależy od graczy, może go nie być w cale, a może być sporo i to bardzo negatywnej. W Ataku Zombie mamy wpływ niemal na każdy aspekt gry, niestety z regrywalnością jest już nieco gorzej. Zauważyłem, że po kilku rozgrywkach gracze powielają schemat taktyki, który im się jakoś lepiej sprawdził, więc gra staje się przewidywalna, chyba że zaprosimy jakiegoś zombie, aby zresetował mózg naszego współgracza, tudzież go skonsumował, a my poszukamy sobie nowych przeciwników. Gra skaluje dobrze zarówno na 2, 3 i 4 graczy, ale najciekawsza jest przy czterech zawodnikach. Przy trzech, w wariancie agresywnym, istnieje ryzyko zmowy przeciw jednemu graczowi.

Podsumowanie

Atak Zombie, to jedna z ciekawszych eorugier w jakie miałem okazję zagrać. Czuć w niej klimat postapokalipsy, przede wszystkim dzięki rewelacyjnym i zindywidualizowanym planszom z bardzo realistycznymi grafikami.  Do tego wszelkie zalety euro, a więc możliwość planowania, ograniczona losowość, spora dawka strategii, czynią ją ambitnym tytułem. Gra nieco traci na regrywalności po kilku partiach. Nie jest to tytuł dla każdego. polecałbym ją jednak fanom zombie, graczom, którzy lubią obmyślać taktyki, oraz tym, których pociąga duża dawka współzawodnictwa.

Plusy

  • rewelacyjne plansze
  • dzięki równoczesnym turom, nie ma przestojów
  • dobra jakość elementów gry
  • klimat, czuć go przez całą rozgrywkę

Minusy

  • nieco zawikłana instrukcja, z ogromną ilością zasad
  • po kilku rozgrywkach wszyscy obierają te same strategie, co może nużyć
  • brak opisu elementów na pudełku
  • fatalnie zszyta instrukcja o niewygodnym rozmiarze

Ocena: 6,5/10

Egzemplarz własny.

RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook
Google+
http://planszotaur.pl/atak-zombie-go-hell-euro-zombiakami-recenzja/
Twitter

1 thought on “Atak Zombie. Go to Hell z euro-zombiakami. Recenzja”

Możliwość komentowania jest wyłączona.