Domek. Pora na dekoratora. Recenzja

Czy mieliście już okazję urządzać sobie mieszkanie? A może domek? Bez względu na to jaka jest odpowiedź, będziecie mieć ponownie taką możliwość, a jeśli coś pójdzie nie tak, to kolejną i kolejną i kolejną…  Jak w prawdziwym życiu, jeśli się spóźnicie, nie będzie już materiałów jakie sobie wybraliście, jeśli się zagapicie nie uda się urządzić wszystkich wnętrz według obmyślanej skrupulatnie strategii. To może uda się choć skorzystać z pomocy fachowców? I tu trzeba się spieszyć, inaczej wynajmie ich nasz konkurent i urządzi domek lepiej i bardziej funkcjonalnie.

Domek – kolejna gra dla dzieci pomyślałem, ale czy na pewno słusznie? Wstępne oględziny zaczęły mnie przekonywać, że chyba jednak niekoniecznie… ale nie uprzedzajmy faktów. Rebel dedykuje grę 2-4 graczom, w wieku powyżej 7 lat. Powinniśmy przeznaczyć na rozgrywkę około 30 minut. Powinienem był napisać na pojedynczą partię, bo ręczę, ze na jednej nie poprzestaniecie.

Domek jest grą karciano-planszową, o cechach gry strategicznej- w trakcie rozgrywki będziemy bowiem wybierać karty, które przy odpowiedniej strategii i odrobinie szczęścia dadzą nam największą liczbę punktów zwycięstwa.

Porządne pudło, jak to u Rebela, a w środku…

Znajdziemy niemało elementów, do tego ułożone w genialnej i bardzo praktycznej wyprasce, praktycznie uniemożliwiającej przemieszczanie się żetonów, i kart. Na odwrocie pudełka instrukcja instant i spis wszystkich elementów gry.

Instrukcja w formie książeczki liczy sobie 16 stron, ale czyta się ją ekspresowo, ponieważ tekst został ograniczony do niezbędnego minimum, jest za to sporo rysunków i przykładów.

Ilustracje na pokrywie oraz spodzie pudełka, jak również na instrukcji to sprawca całego zamieszania, są w typie bajkowym, co nasuwa skojarzenie, że to gra dla dzieci, jak dla mnie bardziej rodzinna, a nawet świetnie się sprawdza jako imprezówka, choć przeznaczona jest tylko dla czterech graczy.

 

W środku znajdziemy cztery plansze- domki, w których układać będziemy zdobyte karty pomieszczeń, oraz planszę- tor dobierania kart.

 

Karty będą tu kluczowym elementem. Mamy zatem dwie talie: 60 kart pomieszczeń (wśród nich karty piwnic, sypialni, salonu, dziecięcego, kuchni, łazienki, garażu, gabinetu, pokoju gier, garderoby, sauny, składziku, spiżarni, biblioteki, pralni, warsztatu i piwniczki na wino)…

 

 

 

…oraz 48 kart dodatków (pomocnicy, narzędzia, elementy wyposażenia i dachy). Z niektórymi dodatkami powiązane są żetony, które jeśli zdobędziemy odpowiednią kartę dostajemy wraz z nią i możemy ich użyć na odpowiednim miejscy na naszej planszy – domku.

Kolejnym elementem jest drewniany domek- jako znacznik „pierwszego gracza”, oraz cztery tekturowe płytki pomocy. Prócz tego znajdziemy również bardzo praktyczny notes do zapisywania punktacji.

Wszystkie elementy wykonane są z materiałów bardzo wysokiej jakości, estetyczne, z przyjemnymi grafikami, może nieco pstrokatymi, ale w końcu dzieci też będą w Domek grały 🙂 .

Przystępujemy do urządzania mieszkania.

Zabawa zaczyna się od rozłożenia na torze czasu szeregu kart dodatków (po 4 w każdej rundzie), oraz kart pomieszczeń (po 5 w każdej rundzie. Każdy gracz dobiera parami (góra dół), można też wybrać parę- puste pole- karta pomieszczenia, wówczas otrzymujemy domek (znacznik pierwszego gracza i kolejna runda rozpocznie się od nas.

Wybrane karty zagrywamy, czyli układamy w domku lub korzystamy z ich specjalnych zdolności. Jest kilka zasad. Niektóre pomieszczenia mogą składać się z jednej karty, inne z dwóch a inne z trzech. Jeśli dołożymy obok kolejną kartę tego samego typu jest to puste pomieszczenie i nie otrzymamy za nie punktów. Nie wolno także dokładać kolejnych pomieszczeń jeśli pod spodem nie znajduję się żadne. Jeśli weźmiemy wyposażenie jakiegoś pomieszczenia a nie jest ono skończone i nie mamy możliwości dołożenia kolejnej karty tego pomieszczenia (przez co nie uzyskamy większej ilości punktów). Jeśli dobierzemy dach kładziemy go awersem do góry na podmurówce i dopiero na końcu możemy sprawdzić, czy dachy jakie wzięliśmy są w tym samym kolorze.

Gra toczy się przez 12 rund, dopóki nie skończą się karty. To akurat tyle, aby każdy z graczy ukończył dekorowanie każdego pomieszczenia w swoim domku. Pozostaje jeszcze skorzystać z działań pomocników lub niektórych narzędzi, które zagrywa się właśnie teraz, na koniec gry i możemy liczyć punkty.

Punkty uzyskuje się za pomieszczenia, jeśli składają się z dwóch lub trzech segmentów- oczywiście uzyskamy więcej punktów. Niektóre pomieszczenia, jak sauna, czy spiżarnia jeśli są umieszczone obok konkretnego pomieszczenia, dają punkty bonusowe, podobnie jak wyposażenie wnętrza, do tego kilka pkt. za dach składający się z 4 elementów a jeśli do tego ma lukarnę lub jest w tym samym kolorze, to kolejny bonus. Bonus czeka nas również jeżeli mamy w domku łazienkę, sypialnię i kuchnię, oraz jeśli mamy na obu piętrach łazienkę.

Czy to naprawdę gra dla dzieci?

Domek, mimo dość bajowych ilustracji, prostych zasad i krótkiego czasu rozgrywki, nadaje się świetnie jako ogólnorozwojowa gra dla dzieci, ciekawa gra rodzinna, krótki filler, ale także jako interesująca taktyka z nutką losowości. To gra prosta, ale nie trywialna, daje sporo możliwości, ma też elementy dydaktyczne.

Na plus działa fakt, że wariant dwuosobowy ma nieco zmienione zasady, dzięki który można nieco ograniczyć losowość, choć losowość w tej grze jest zaletą. Zasada umożliwiająca przejęcie domku- znacznika pierwszego gracza, ciekawie krzyżuje plany przeciwnikom, co wprowadza nieco emocji do rozgrywki. Mamy tu też element mechanizmu memory, co doskonale rozwija pamięć.

Podsumowanie

Domek to dobra zabawa, to nauka, to myślenie taktyczne. Nietrudna, nie za długa, próg wejścia umożliwia zagranie nawet najbardziej nieobeznanym z planszówkami graczom.  Nie jest banalna, dlatego nadaje się też dla nieco starszych graczy, a na pewno będzie ciekawym tytułem rodzinnym. Sam fakt zabawy w dekoratorów wnętrz sprawia, ze mamy ochotę gać ponownie, a mechaniki zastosowane w grze czynią ją wystarczająco regrywalną. Świetna rozgrywka czeka nasz zarówno jeśli do stołu usiądzie dwóch, trzech jak i czterech graczy, nie ma najmniejszego problemu ze skalowalnością. Polecam każdemu, kto choć raz chciałby poczuć się jak architekt, lub dekorator i mieć przy tym sporo frajdy.

Plusy

  • ładne ilustracje, na kartach pomieszczeń niepowtarzalne.
  • dobra regrywalność
  • nieco taktyki, nieco losowości w dobrych proporcjach
  • elementy bardzo dobrej jakości
  • gra wprost krzyczy „zagraj we mnie jeszcze raz” 🙂

Minusy

  • może wydać się zbyt prosta dla planszówkowych wyjadaczy

Ocena: 9/10

Dziękujemy wydawnictwu REBEL za przekazanie gry!

[bgg id=194880]

RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook
Google+
http://planszotaur.pl/domek-pora-dekoratora-recenzja/
Twitter