Eksplodujące Kotki. O tym jak zrobić interes na kotach. Recenzja

Informacje o grze

Tytuł: Eksplodujące Kotki
Wydawnictwo: Rebel
wiek: od 12 lat
ilość graczy: 2-5
czas rozgrywki: około 15 minut.

Kocie Towarzystwo Naukowe orzekło, że to prawie jak Twoja ulubiona gra… Tylko, że tutaj są kozy, magiczne meksykańskie żarcie i koty, które potrafią cię rozerwać na strzępy!

Eksplodujące Kotki, to jak głosi napis na pudełku, i jak można samemu osobiście sprawdzić na platformie Kickstarter, ewenement w skali światowego finansowania społecznościowego. Zgadza się, liczby nie kłamią. Ponad 219000 osób wsparło projekt w 2015 roku, dodatkowo w trakcie kampanii zebrano niemal 9000000 dolarów. Gra określana jest jako strategiczna…  Hmmm no w sumie prawie każda gra jest strategiczna, tu jednak strategia jest na dość skromnym poziomie. W trakcie rozgrywki będzie potrzebna szczypta sprytu, i tona szczęścia. Podobno także poczucie humoru… nieco gimnazjalnego…

Zawartość

Pudełko, całkiem ładne i poręczne, prostokątne, emanuje kontrastowymi kolorami i maciupeńkim koteczkiem, który wyszedł spod ręki Matthew Inmana. Prawdopodobnie to właśnie jego kresce gra zawdzięcza sukces. Charakterystyczne dla Rebela porządnie wykonane pudełko kryje w sobie bardzo fajna wypraskę i …. bardzo dużo powietrza. Po otwarciu miałem wrażenie, ze dostałem jakiś wybrakowany egzemplarz. Na odwrocie opakowania znajdziemy minireklamę gry i rysunki poglądowe.

 

Instrukcja jest dziwna, wygląda jak ulotka z pizzerii. Jest dwustronna, krzykliwa pstrokata i na pierwszy rzut okaz nie wiadomo o co w niej chodzi i od której strony zacząć czytać. Na całe szczęście jest ona dość dobrze napisana, zrozumiała i posiada praktyczne schematy.

Karty są standardowych rozmiarów, o średniej gramaturze z fakturą płótna, to dobrze, bowiem będziemy często tasować karty… o ile po pierwszych kilku rozgrywkach wrócimy do tytułu. Na uwagę zasługują świetne ilustracje, które są niewątpliwą zaletą Kotków.

W talii znajdują się: 4 karty eksplodujących kotków, 6 kart rozbrojenia, 5 kart Nie, Nie, Nie, 4 karty Atakuj, 4 karty Pomiń, 4 karty Przysługi, 4 karty Potasuj, 5 kart Co kryje przyszłość i kocie karty – po cztery każdego typu, a typów jest pięć.

Makaopiotruś, czy Piotrusiomakao?

Celem gry jest przetrwanie. Wygrywa ten, kto jako jedyny nie ulegnie dezitegracji na skutek eksplozji kotka. Krótko mówiąc, jak wyciągniemy z talii eksplodującego kotka to odpadamy i do końca gry się nudzimy.

Jest kilka sposobów na uniknięcie tego losu, a mianowicie zagranie innych kart, które odsuną od nas zły los. Ale od początku. Karty tasujemy, zaraz po tym jak usuniemy z talii eksplodujące kotki i karty rozbrojenia, każdemu graczowi rozdajemy po 4 zakryte karty oraz po jednej karcie rozbrojenia. Następnie do talii wkładamy o jednego eksplodującego kotka mniej niż jest graczy, oraz wszystkie ewentualnie pozostałe karty rozbrojenia.

W każdej turze gracze mogą spasować, czyli nie zagrywać żadnej karty, albo zagrać wybraną ilość kart., po czym należy dobrać kartę z wierzchu kupki. Jeśli jest to eksplodujący kotek, a my nie mamy żadnej karty, która nas przed nim obroni to przegraliśmy. Od nagłej i bolesnej śmierci chronią karty rozbrojenia.

Jak inaczej ustrzec się przed dociągnięciem bomberkotka? Karty Atakuj, Pomiń pozwoli zakończyć turę bez dobierania, zaś karty Co kryje przyszłość pomogą przejrzeć stos i jeśli na jego wierzchu kryje się kotek, można pórbować zagrać kartę, która nas uchroni przed jego dociągnięciem. Potasuj, to karty które mogą nas uchronić, choć nie muszą- wiadomo tasowanie to ślepy los. Są też karty, które przeszkadzają innym. Są to Nie Nie Nie, które anulują działanie każdej karty z wyjątkiem eksplodujących kotków i rozbrojenia, Przysługa, która pozwala nam ukraść komuś kartę i Kocie Karty, które jednak trzeba zagrać w parach (dwie takie same), ale również pozwalają na dobranie karty od przeciwnika.

Wrażenia i podsumowanie

Eksplodujące Kotki mają tak ładne grafiki, nie w klasycznym rozumieniu tego słowa, ale kreska Inmana jest bardzo zabawna. Na tym zabawność gry się kończy. Teksty które w zamyśle też miały być zabawne, są jak żart z lat ’90 w roku 2018. Kogoś na pewno rozśmieszą. W sumie za pierwszym razem Nie Nie Nie mogą wydać się dowcipne.  Zasady same w sobie nie są skomplikowane, to mix odwróconego Piotrusia i Makao i może jeszcze gry, której nazwy nie mogę wymienić, bo brzmi nieparlamentarnie.

Planować i optymalizować się tu nie da. Za duża losowość. Wygrana jest czystym fartem. Tak w angielskim znaczeniu tego słowa również. Na dodatek odpadający z gry mogą iść do lodówki po kolejne piwo dla wszystkich, bo aż do zakończenia gry będą się nudzić.

 

Pierwsza rozgrywka zazwyczaj bywa chaotyczna, bo ludzie nie bardzo kumają dlaczego w swojej turze na początku lepiej nie zagrywać nic. Jak to, w grze nic nie robimy? Ano nie, taka to już gra.

Pudełko, niewielkie typowe dla gier kieszonkowych, umożliwia zabranie gry wszędzie, gdzie tylko przyjdzie nam ochota, a same karty których jest dwukrotnie mniej niż miejsc w wyprasce, mogą wraz z pudełkiem posłużyć jako instrument-przeszkadzajka 😉 W odpowiednio zaprawionym towarzystwie przyda się w takiej roli jak i roli szybkiego integratora.

Regrywalność jest… ok, przejdźmy do dalszych punktów oceny.

Losowość wpływa na to, że w każdej rozgrywce jest sporo emocji. Jak to w takich losowych grach karcianych.

Klimatu nie stwierdzono, dobrego poziomu humoru tudzież.

Ekslodujące Kotki polecam jako grę na wycieczki szkolne… ale na Boga… nie za taką cenę. Ewentualnie na wyjazdy integracjne, ale znów… nie za taką cenę.

Moja ocena to 2/10 Taka sobie imprezówka z ładnymi obrazkami.

Plusy

  • Proste zasady
  • Bardzo fajne grafiki
  • Szybka rozgrywka
  • Dobra jakość elementów

Minusy

  • Cena
  • Cena
  • Humor niskich lotów
  • Kotki są słodkie ale tu posłużyły na waba
  • Cena

Dziękujemy wydawnictwu Rebel za przesłanie gry do recenzji.

RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook
Google+
http://planszotaur.pl/eksplodujace-kotki-o-tym-jak-zrobic-interes-na-kotach-recenzja-2/
Twitter