Haru Ichiban. Recenzja

Informacje

Tytuł: Haru Ichiban
Rodzaj: logiczna
Wydawca: Hobbity
Liczba graczy: 2
Czas gry: ok. 20 minut

Wstęp

Haru Ichiban to lekka i prosta pozycja. W grze gracze wcielają się w początkujących ogrodników, którzy walczą ze sobą o prymat w ogrodzie. Lepszy z nich zostanie Cesarskim Ogrodnikiem. Dokonać tego mogą za pomocą kwitnących nenufarów, które to będą układać na wiosennym stawie. W towarzystwie żab.

Zawartość

Haru Ichiban kusi ładnym i estetycznym opakowaniem. Na tym się jednak kończą zalety pudełka, ponieważ w głównej mierze jest wypełnione powietrzem. Mogłoby być ono znacznie mniejsze. Zdaję sobie sprawę, że wówczas nie wyglądałoby tak dobrze na sklepowej półce, jednak po rozpakowaniu pozostawia spory niesmak. W jego wnętrzu znajdziemy niewielką, rozkładaną planszę, 2 żetony żab, 16 żetonów nenufarów oraz tyle samo żetonów kwiatów po 8 dla każdego gracza. Do tego mały, boczny tor punktowy wraz z dwoma pionkami do zliczania naszych zdobyczy. Niewiele tego i nawet pomimo kartonowej wkładki w pudełku, dalej pozostaje w nim bardzo dużo miejsca.

Zasady

Rozgrywka toczy się na planszy o rozmiarze 5×5 pól. Na nich rozkładamy żetony nenufarów w sposób określony w instrukcji. W większości są one z jednej strony jasne, a z drugiej ciemne, dwa z nich mają na sobie wizerunek żaby, a jeden jest ciemny z obu stron. Po przygotowaniu naszego stawu pod ogrodniczą rywalizację, gracze losują trzy z ośmiu dostępnych żetonów kwiatów. Każdy z nich ma przypisaną cyfrę od 1 do 8. Wartości na wylosowanych żetonach można swobodnie podejrzeć, aby następnie zagrać jeden z nich. Gracz, który zagrał “droższy” kwiat będzie w aktualnej turzej Starszym Ogrodnikiem, a jego oponent Młodszym Ogrodnikiem. Wskazana rola daje dostęp do innych akcji rozgrywanych w następującej kolejności:

  • Młodszy Ogrodnik kładzie swój kwiat na ciemnym nenufarze (zawsze jest tylko jeden taki)
  • Starszy Ogrodnik wybiera dowolny nenufar do “zakwitnięcia”
  • Młodszy Ogrodnik może przesunąć nenufar lub ich grupę o jedno pole w dowolnym kierunku
  • Starszy Ogrodnik przewraca na ciemną stronę wybrany przez siebie, pusty nenufar

Bardzo poważnym problemem w powyższych akcjach jest brak definicji “grupy nenufarów”. Czy są to dwa sąsiadujące ze sobą brzegami? Czy więcej niż dwa? A jak, gdy stykają się po przekątnej? Tego instrukcja nie precyzuje. Jest to ogromna wada jak na tak znikomą ilość zasad. Wiadomo jedynie tyle, że wskutek przesunięcia nie można wypchnąć nenufarów poza planszę.

Niekiedy zdarzy się, że wybrane kwiaty będą mieć identyczną wartość. W takiej sytuacji tura wygląda nieco odmiennie, a mianowicie gracze “zakwitują” nenufary, na których znajduje się aktualnie żeton żaby w odpowiednim kolorze. Następnie żaby są odkładane na wybrane miejsca na planszy, ale kto robi to pierwszy? Otóż gracz, który szybciej wyda z siebie dźwięk żaby, gdy odsłonimy żetony kwiatów podczas remisu.

Dzięki powyższym akcjom, co turę na planszy będzie się pojawiać coraz to więcej kwiatów. Naszym zadaniem jest takie manipulowanie nimi, aby ułożyć jeden z czterech wzorów. Każdy z nich jest punktowany od 1 do 5, a gdy tylko jakiś się pojawi na planszy, to od razu kończymy bieżącą rundę. Wtedy znacznik ogrodnika przesuwamy na torze punktowym, żetony kwiatów trafiają z powrotem do puli, a my wracamy na start rozgrywki z tą różnicą, że ustawienie nenufarów nie wraca do domyślnego. Gra kończy się w momencie osiągnięcia 5 punktów przez jednego z graczy.

Wrażenia

Nie ukrywam, że nie jestem wielkim fanem gier logicznych. Mimo to chętnie usiądę do planszówki tego rodzaju, a jedna z nich na stałe zagościła na mojej półce. Jak odbieram w takim razie Haru Ichiban? Niby wszystko jest w porządku: przyjemne dla oka grafiki, nieźle działająca mechanika, płynna rozgrywka, ale kompletnie brakuje emocji. Niewiele się tutaj dzieje. Pokaż żeton, połóż żeton, czasem przesuń. Sprawia to, że odbiór gry jest dość obojętny, a ona sama w większej dawce dość nużąca.

Losowość w dobieranych żetonach kwiatów nie doskwiera. Nawet jeśli otrzymamy na starcie same niskie wartości, to i tak za chwilę jedną z nich zagramy i dociągniemy kolejny żeton. Ważne jest, aby umiejętnie je zagrywać i zdobyć pozycję Młodszego Ogrodnika w odpowiednim momencie. Ten czas nadchodzi, gdy widzimy, że jednym sprawnym ruchem ustawimy wymagany wzór z kwiatów. W efekcie pozycja Starszego Ogrodnika jest bardzo istotna przez pierwsze cztery tury, ponieważ wtedy nenufary kwitną dokładnie tam gdzie sobie tego życzymy. Pozycja Młodszego Ogrodnika nabiera prędkości dopiero w końcówce, kiedy chcemy tylko sprytnie przesunąć elementy na planszy, by zdobyć punkty. Definiuje to raczej jeden styl gry dla obu graczy.

Dodam jeszcze, że bardzo nie spodobał mi się sposób rozstrzygania remisów poprzez wydawanie dźwięku żaby. Nie widzę miejsca na coś takiego w grze logicznej. Ani to mądre, ani śmieszne. Wiem, że takie coś można łatwo zmodyfikować jakąś domową zasadą, ale to żadne usprawiedliwienie. Zdecydowanie powinien być tutaj jakiś inny, bardziej sensowny mechanizm.

Podsumowanie

Haru Ichiban nie jest złą grą. Jest po prostu grą pozbawioną emocji. Można go wrzucić na stół raz na jakiś czas, w przerwie pomiędzy czymś większym. Nie spędzimy przy nim jednak całego wieczoru. Oczywiście, z pewnością znajdą się osoby, które lubują się w takiej schematycznej rozgrywce. Myślę jednak, że Haru Ichiban nadawałby się nie tylko dla nich, ale także dla kompletnych nowicjuszy ze względu na lekką tematykę i bardzo niski próg wejścia. Trochę bardziej doświadczeni gracze i ci, którzy szukają choć trochę większych emocji, tutaj się nie odnajdą.

Ocena

5/10. Ładna i logiczna łamigłówka, niestety bardzo szybko nużąca.

Plusy

  • Estetyczne wykonanie
  • Proste i łatwo przyswajalne zasady
  • Poprawna mechanicznie
  • Dobra dla planszówkowych nowicjuszy

Minusy

  • Bardzo schematyczna
  • Pudełko razi pustką
  • Nieprecyzyjna instrukcja
  • Niepotrzebna i śmieszna na siłę zasada z “kumkaniem”

Dziękujemy wydawnictwu Hobbity.eu za przekazanie egzemplarza do recenzji.

RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook
Google+
http://planszotaur.pl/haru-ichiban-recenzja/
Twitter