Kości Zombie. Móóózzzzzggggiiii! Recenzja

Zombie nikomu przedstawiać nie trzeba. A jeśli jeszcze ktoś (co wątpliwe) nie wie cóż to zacz, oto trzy definicje ze słownika PWN.
1. «w religiach afrykańskich: osoba zmarła, która może ożyć dzięki magii»
2. «w horrorze: postać ożywionego trupa atakująca ludzi»
3. «gatunek filmu grozy, którego bohaterami są ożywione trupy»

Zostawmy jednak definicje. Każdy, nawet małe dziecko wie, że Zombie są miłe i powolne, a ich ulubionym przysmakiem są Móóóózzzzggggggiiiii. Powstało wiele filmów, książek, komiksów i gier o tematyce naszych milusińskich zombiaków, niezliczeni fani i gracze przygotowują się od lat na apokalipsę zombie. No to skoro już jesteśmy przy temacie, a na blogu mogliście przeczytać ostatnio o grze kościanej oraz o grze z Zombie w roli głównej, to tym razem postanowiłem przygotować dla was mały miks.

Oto nadchodzą Kości Zombie wydane przez Black Monk. Gra jest przeznaczona dla graczy powyżej 10 lat, może ich być od dwóch do…. (dowolnie), powinna zająć nam od 10-20 minut, a jak głosi piktogram z opakowania, najbardziej nadaje się dla żądnych mózgów Zombiaków.

Zawartość

W plastikowym dużym blistrze, znajduje się solidna kartonowa tuba, która spełniać będzie rolę kubka na kości, w środku niewielka instrukcja, bardzo przejrzyście napisana, choć brakuje mi w niej jednej informacji, do czego wrócę później. Prócz instrukcji, gwiazdy dzisiejszej recenzji czyli kości. Jest ich 13… hmmm czy to jakiś omen???

Tuba niestety nie jest metalowa, ale da się ją wszędzie zabrać ze względu na przyjazne rozmiary, trzeba tylko uważać, aby jej nie zgnieść lub nie zamoczyć. Wiadomo- karton.

Krótka i przejrzysta instrukcja, nie pozostawia w zasadzie żadnych wątpliwości, że mamy uzbierać sporo mózgów i nie dać się zabić. Mózgi są jednak w trzech kolorach i wyraźnie zaznaczono, że czerwone są najsilniejsze, żółte słabsze a najsłabsze zielone. Za nic nie mogłem jednak znaleźć informacji, jak to powinno się przekładać, na przykład na punktację. No nic, zawsze daje nam to pole do popisu, na stworzenie home rules.

Kostki są niczym mózgi, ge-nia-lne!!!! Dość ciężkie, bardzo ładnie wykonane, z bajeranckimi kolorowymi mózgami, gwiazdkami oznaczającymi wystrzał i śladami małych stópek… No tak są zombiaki, jest i jogging.

Zasady

Zasady są proste jak drut. Losujemy z kubeczka, nie patrzą,c trzy kości i turlamy. każdy mózg odkładamy na prawo, każdy wystrzał na lewo, a tropy kładziemy przed sobą.   Teraz następuje przeniesienie w przestrzeni do kasyna i doznajemy zastrzyku adrenaliny: GAMBLING!!!!! Każdy mózg to punkt dla nas (musimy uzbierać w sumie 13 mózgów aby wygrać), każdy wystrzał przybliża nas do obejścia się smakiem (przy trzech kończymy swoją rundę i tracimy ewentualne punkty z zebranych w niej mózgów), natomiast ślady… te zamieniają nas w hazardzistę, albo jak kto woli, pożądającego kolejnych mózgów zombie.

 

Jeśli mamy jakiekolwiek stopy, to albo decydujemy, że już dość i podliczamy punkty za mózgi, albo decydujemy się na dalszą grę. Dobieramy tyle kości, aby były, wraz z naszymi śladami, trzy i rzucamy, i tak w kółko, dopóki nie przerwiemy, lub pechowo nie zaliczymy trzech strzałów, lub nie wyrzucimy w sumie trzech mózgów, lub po prostu nie będzie na stole ani jednych śladów stóp.

W każdej z tych sytuacji, (prócz uzbierania 13 mózgów) kolejka przechodzi na następnego gracza. Zasady mówią, że jeśli ktoś ma 13 mózgów, to każdy gracz jeszcze kończy swoją kolejkę. Czy mamy remis? Ależ skąd. tu do gry wchodzą kolory naszych mózgów. Skoro czerwone są najsilniejsze, a zielone najsłabsze, to powinniśmy zliczyć ile kto wyrzucił każdego z nich.

Albo wymyślamy jakiś inny sposób wyłonienia zwycięzcy. Skoro zombi lubią mózgi, to może …. DOGRYWKA!!!! Więcej móóóóóózzzzzzgggggóóóóóówwww!!!!.

Podsumowanie i ocena

Mechanicznie gra jest bardzo prosta, wręcz banalna. Ot, rzucamy kostkami. Typowy hazard. Maximum losowości, minimum kontroli i decyzyjności. Ale taka jest istota gier kościanych. Owszem, musimy się zastanowić, czy już pasujemy, czy ryzykujemy dalej, ale to też czysty hazard. Sama gra jest dość krótka, więc nawet jeśli urządzimy dogrywkę, to nikt nie powinien się nudzić, poza tym przy stołach do gry w kości, w kasynach, zazwyczaj jest bardzo dużo emocji! Jeśli mamy przy stole prawdziwych hazardzistów gra jest dużo bardziej emocjonująca.

Im więcej osób zasiądzie do stołu, tym lepiej, z tego względu, kości doskonale sprawdzają się jako imprezówkowy filler. Rzeczywiście może grać każdy i w każdym wieku, jak podaje pudełko, a ograniczenie wiekowe 10 lat, odnosi się chyba bardziej do tematyki, niż do mechaniki i poziomu trudności. Każdy umie rzucać kośćmi i podejmować proste decyzje typu pasuję, lub ryzykuję dalej. Temat zombie nie jest może bardzo dominujący w rozgrywce, ale mózgi- no wiadomo kto lubi mózgi…

Kości Zombie, to tytuł bardzo losowy, jednak dający sporo dobrej zabawy, a kostki są naprawdę świetnie wykonane. Gdyby nie fakt, że jest to gra banalnie wręcz prosta, ocena byłaby pewnie wyższa, ponieważ autentycznie czułem, podobnie jak wszyscy współgracze, adrenalinkę za każdym razem, kiedy skusiłem się na dorzucanie kolejnych kości. Niestety jeśli mamy przy stole zachowawczych graczy, którzy ciułają sobie po jednym mózgu, gra może stać się zwyczajnie nudna.

Ocena 6/10

Czyli całkiem niezła gra.

Plusy

  • prosta
  • poręczna
  • szybka
  • ładnie wykonana

Minusy

  • bardzo dużo losowości
  • nie nadaje się dla graczy bez hazardowego zacięcia

Dziękujemy za egzemplarz wydawnictwu Black Monk Games!

[bgg id= 62871]

RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook
Google+
http://planszotaur.pl/kosci-zombie-mooozzzzzggggiiii-recenzja/
Twitter