Labirynt Śmierci. Kryształy Czasu. Recenzja

Informacje o grze

Tytuł: Labirynt Śmierci
Wydawnictwo: Paladynat
Autor: Artur & Artur Jr Szyndler
Liczba graczy: od 1 do 10
Wiek: od 14 lat
Czas gry: od 30 minut

​​”Wybierzcie drużynę z ponad 20 najlepszych rycerzy-paladynów świata Ochrii. Wspierani przez Bogów musicie przebyć trzy poziomy Labiryntu Śmierci. Celem jest wyprowadzenie z niego orkowego chłopca – Katana, któremu przeznaczone jest osiągnięcie boskiego stanu. Na waszej drodze staną hordy potworów, a ich pokonanie przysporzy prawdziwej sławy.”

Labirynt Śmierci to kooperacyjna gra fantasy, czerpiąca garściami z systemów RPG, w której gracze wcielają się w najszlachetniejszych bohaterów świata Kryształów Czasu, wykreowanego przez autora gry. Zapowiadane są rozszerzenia, w których będzie można wcielić się także w tych złych, a nawet samych władców Labiryntu. Celem jest przebycie komnat, korytarzy i poziomów tytułowego labiryntu, ukończenie misji fabularyzowanych i osiągnięcie tytułów.

Gra nakładem wydawnictwa Paladynat miała swoją premierę na Pyrkonie w 2017 roku, gdzie miałem okazję ją nabyć, a także porozmawiać z autorem, panem Arturem Szyndlerem, który w niezwykle kwiecisty sposób opowiadał o projekcie, jego założeniach, pracy nad tytułem oraz planach wydawniczych.

Pudełko i jego zawartość.

Na okładce widnieje wspaniała grafika przedstawiająca rozwierające się właśnie wrota Labiryntu Śmierci. Na odwrocie znajduje się równie ciekawa grafika oraz zdjęcie poglądowe, krótkie wprowadzenie do gry i spis elementów, których jest bardzo dużo. Muszę przyznać, że gdyby ilustracje na kartach i planszy były utrzymane w stylistyce i kolorystyce pudełka, byłaby to jedna z piękniejszych gier, jakie zostały wydane w 2017 roku.

W środku, na zbyt cienkiej, a przez to wyginającej się na wszystkie możliwe kierunki wyprasce, znajduje się bardzo ciekawa plansza, a w zasadzie trzy plansze w jednej.  Została ona zaprojektowana tak, by w zależności od ilości graczy jej rozmiar się zmieniał. Dobre posunięcie. Sama plansza jest jednak elementem dodatkowym, gra bez niej również toczyłaby się niezmiennie.

W środku pudełka znajdziemy  pięć książeczek, zeszytowych rozmiarów. Jedna z nich to instrukcja, druga – księga scenariuszy, pozostałe trzy to księgi spotkań, każda dla innego poziomu labiryntu. Sama instrukcja, jest niestety mocno zagmatwana. Zasady są proste, system również do trudnych nie należy, ale wszystko jest opisane w ten sposób że ciągle musiałem wertować strony w jedną i drugą stronę. Nie czytało się tego dobrze i niestety nie dało się ogarnąć zasad w 10 minut, jak mówił autor. Nie pomaga także skrót zasad, a w zasadzie pomaga, ale dopiero wtedy, kiedy już dokładnie zapoznamy się z regułami właściwymi. Moja rada: przeprowadzić sobie rozgrywkę treningową solo z książeczką w dłoni!

Jeśli chodzi o scenariusze i spotkania, tu już nie ma większych problemów, od czasu do czasu trzeba zajrzeć do słowniczka, aby sprawdzić słowa kluczowe, ale to chyba szybsze rozwiązanie niż tłumaczenie przy każdym spotkaniu i scenariuszu osobno. Muszę też przyznać, że wszystkie są zupełnie wyjątkowe, a to duża sztuka przy tak dużej ich ilości. Przyczepię się jednak do szaty graficznej. Ten żółty, dość kontrastowy kolor kartek, strasznie męczy wzrok. To nie był dobry wybór.

Najważniejsze w całej grze są karty i tych znajdziemy w pudełku naprawdę sporo. Ja dostałem również karty promo w ilości 10 sztuk, ale przejdźmy do zawartości gry podstawowej. Łącznie jest ich 220, z czego 151 to karty bohaterów, 19 sojuszników, 20 oddziałów sprzymierzeńców, 30 skarbów/artefaktów. Wszystkie karty są dwustronne. Warto wspomnieć, że Artefakty na rewersie mają tzw. Wpływ Labiryntu, który będziemy rozpatrywać w przypadku zachwiania równowagi – jest to ciekawy mechanizm wyrównywania balansu w przypadku zbyt silnych bohaterów.

W pudełku znajduje się także sporo żetonów, również dwustronnych. Wśród nich są: dwa symbole lidera, żetony żywotności, wzmocnienia, nominacji, specjalne (z kryształem i półtalerzem) oraz żetony latania.

Pozostałe elementy to dwie kości k10, oraz dwie Tablice Chwały – taki autorski gadżet służący do wywieszenia na ścianie i chwalenia się znajomym, jakie już tytuły zdobyliśmy w trakcie rozgrywki w Labirynt Śmierci.

Jeśli chodzi o oprawę graficzną kart i żetonów, to jest ona nieco kiczowata, z mocnymi akcentami kolorystycznymi, bazującymi na kontrastach, z lekko krzywą kreską, w klimacie lat 90 XX wieku. Czy to źle? Moim zdaniem przeciwnie. Stylistyka wczesnego Conana Barbarzyńcy, Barbarossy, czy Babushki z teledysku Kate Busch to prawdopodobnie niezamierzony, ale bardzo fajny efekt i paradoksalnie wielki plus tej gry. Choć jak wspominałem wcześniej, gdyby kolorystyka była stonowana jak na pudełku, można by uznać te grafiki za bardzo udane.

Lektura zasad jako pierwsza przygoda pełna niebezpieczeństw.

Nie będzie to krótki proces, aby przebrnąć przez instrukcję potrzeba będzie sporo cierpliwości, czystego umysłu, kubka gorącej kawy. Zasady gry są proste. System dobrze przemyślany. Język, jakim napisana jest instrukcja, jest natomiast nieco górnolotny i mało intuicyjny dla kogoś, kto nigdy nie miał styczności z grami RPG, a przez to ciężki. Trochę trzeba na początku powertować, ale kiedy już przebrniemy przez książeczkę, skrót zasad i opis tury znajdujący się na okładce, a nawet na planszy będzie już wystarczający.

Zasad jest sporo, ale nie są tak skomplikowane, jak mogłoby się na początku wydawać. Najważniejsze to zapamiętać kolejność wykonywania działań i najlepiej nazwać sobie te wszystkie fazy tego, tamtego i owego po swojemu, wtedy gra płynie wartko niczym górski strumień.

Wielki skrót zasad.

Aby pozytywnie zakończyć każdą przygodę, należy spełnić warunki określone w poszczególnych scenariuszach, a później w wylosowanych spotkaniach. Czasem będzie nas czekać niebezpieczeństwo w postaci pułapek, czasem atak potworów, a czasem uda się dzięki charyzmie i dyplomacji uniknąć przykrych konsekwencji (tu zarzut graczy, z którymi grałem, lub tylko rozmawiałem – ze względu na swoją losowość, gra często uniemożliwia wykorzystanie określonych zdolności, czy to własnych, czy to broni lub artefaktu, bo spotkania nie uwzględniają określonych właściwości postaci i często nasz wybór okazuje się zupełnie nietrafiony).

Przygotowanie do gry, kiedy już się zapoznamy z jej najważniejszymi założeniami, nie jest długie. Każdy gracz wybiera postać i dobiera wszystkie związane z nią karty. Osobno należy przygotować stos kart więźniów/sojuszników, skarbów/artefaktów i stos żetonów do wykorzystania w trakcie rozgrywki. Następnie należy wybrać scenariusz i wylosować za pomocą kości k10 spotkanie. Ważna zasada! Jeśli graczy jest mniej niż czterech, to i tak należy wybrać co najmniej 4 postaci. Na koniec należy jeszcze dobrać dodatkowego bohatera.

Celem gry, jak już wspomniałem, jest wypełnienie celów scenariusza, lub spełnienie warunków porażki. Gra toczy się w taki sposób, że gracze podążają poprzez komnaty (spotkania), których liczba określona jest w scenariuszu. Każda taka komnata to tura, składająca się z następujących faz:

  1. Planowania
  2. Zachwiania Równowagi
  3. Dyplomacji
  4. Walki lub Pojedynku
  5. Nagród

Fazy mają swoje etapy, dokładnie opisane w tzw. skrócie zasad.

To co jest niesamowitym plusem, to zróżnicowanie poziomu trudności gry już na etapie przygotowania. Również w trakcie rozgrywki będziemy rozpatrywać spotkania w komnatach na trzech poziomach labiryntu, a każdy z nich jest coraz trudniejszy.

W niektórych scenariuszach możemy też sami określić ile komnat przejdziemy, aby zdobyć wszystkie cele. Trzeba być jednak ostrożnym, ponieważ może się okazać, że zbyt mała ich liczba nie przyniesie nam zwycięstwa, a zbyt duża może spowodować wybicie naszej drużyny w pień.

Niektóre karty można zagrywać wyłącznie wtedy, jeśli spełnione są określone warunki określonych lokacji. To może być rzeczywiście nieco frustrujące szczególnie dla tych, którzy lubią choć odrobinę planować. Z drugiej jednak strony grywałem nie raz w komputerowe RPG i wiele razy byłem sfrustrowany tym, że muszę się pozbyć jakiegoś ekwipunku, bo nie mam już miejsca w sakwach, a nagle w którejś tam lokacji z rzędu ten określony przedmiot okazywał się bardzo pomocny. Tak też bywa i w życiu. Kto z nas nie doświadczył pozbycia się w trakcie porządków jakiegoś przedmiotu, który tydzień później okazywał się nam bardzo potrzebny?.

Czy do Labiryntu będziemy chcieli wracać?

Labirynt Śmierci to gra, która była bardzo długo przygotowywana przez jej autorów i nie można jej odebrać tego, że wiele jej aspektów jest bardzo przemyślanych. Między innymi założenie połączenia jej poniekąd z pisaną przez Pana Szyndlera sagą, w różny sposób odbieraną przez czytelników. Myślę, że dobrze zdystansować się do sagi, aby obiektywnie spojrzeć na grę.

Przede wszystkim wbrew nazwie nie jest to gra planszowa. Owszem korzysta z planszy, ale ta pełni funkcję pomocniczą. Jest to w pewnym sensie gra karciana, na pewno jest to fantasy i to w dobrym tego słowa znaczeniu, jest to również RPG w wersji Lite. Labirynt wymaga od graczy wczucia się w klimat. Opisy fabularne, napisane całkiem fajnie, zdecydowanie to ułatwiają. Z grafikami już jest nieco gorzej, choć muszę przyznać, że ich specyficzna forma ma swój niewątpliwy urok. A przede wszystkim wszystko jest bardzo spójne.

Ogromna losowość to zdecydowanie wielki plus tej gry. Takie są gry przygodowe. Nie da się odzwierciedlić namiastki przygody – prawdziwej przygody – jeśli chcemy mieć nieograniczony wpływ na to co nas spotka. Muszę się jednak zgodzić, że zabrakło ty dokładnego przemyślenia tego, jak choć odrobinę tą losowością zarządzać. Rzeczywiście spotkanie w którym potrzebna jest Hannah w momencie gdy jej nie wybraliśmy potrafi zdenerwować nawet najbardziej cierpliwego gracza. Znam pewną grę w której do danego scenariusza jest opis, jakie statystyki bohatera będą potrzebne, a bez których nie da się danego scenariusza wygrać. Myślę, że potrzebna tu będzie jakaś errata.

W wygranie musimy włożyć czasem sporo wysiłku, szczególnie w wersji jednoosobowej, ponieważ musimy wówczas zarządzać aż pięcioma bohaterami. Podkreślam jednak jeszcze raz, że wielość scenariuszy i spotkań, jest ogromnym potencjałem Labiryntu Śmierci, podobnie jak liczba postaci do wyboru.

Rozgrywka – pominąwszy pierwszą –  jest raczej wartka, nie ma przestojów, a do tego większość spotkań jest ciekawa. Spotkałem się z zarzutem wiejącej nudy, ale moim skromnym zdaniem jeśli ktoś czuje nudę w Labiryncie, to chyba znak, że zbyt wiele gier już poznał i czas na krótkie wakacje od rozgrywek jako takich. To nie znaczy, że Labirynt nie ma wad. Ale braku atrakcji w trakcie partii na pewno nie można mu zarzucić.

Sprawa wymagająca poprawy to karty. Są tak cieniutkie, że chyba nigdy w życiu takich nie widziałem. Owszem leżą głównie na stole, ale pomimo, że jestem wielkim przeciwnikiem koszulkowania, tym razem uczulam: jeśli postanowicie nabyć grę, kupcie koszulki i zabezpieczcie karty jak najszybciej się da.

Labirynt Śmierci dobrze się skaluje, choć ja osobiście grałem tylko do 6 graczy. Wydaje mi się że powyżej 7 to trochę za dużo, jakoś ciężko mi sobie wyobrazić 10 osób siedzących przy planszy i kontrolujących wszystko co się dzieje, szczególnie że to gra kooperacyjna, więc dobrze byłoby znać karty naszych współgraczy. Jak już wspominałem, granie solo jest kłopotliwe ze względu na to, że musimy kontrolować 5 postaci.

Polecam ten tytuł miłośnikom prawdziwych losowych gier przygodowych, początkującym RPG-owiczom. Ja osobiście nie żałuję zakupu, choć muszę przyznać, że gra do tanich nie należy.

Plusy

  • odczuwalny specyficzny klimat Kryształów Czasu
  • regrywalność na bardzo dobry poziomie
  • dobra jakość planszy, będącej w zasadzie ciekawym dodatkiem
  • bardzo ciekawa mechanika
  • rozgrywki są niepowtarzalne
  • duża rozpiętość jeśli chodzi o liczbę graczy
  • ciekawe scenariusze i spotkania

Minusy

  • bardzo cienkie i śliskie karty
  • nieprzyjazna instrukcja
  • brak optymalizacji zdolności postaci do wymagań spotkań

Ocena: 7/10

Jak oceniam 7/10? Ciekawa propozycja, z bardzo dobrze opracowanym systemem, ale nie dla każdego.

Dziękujemy wydawnictwu Paladynat za wyczerpujące objaśniania i zaufanie.

RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook
Google+
http://planszotaur.pl/labirynt-smierci/
Twitter