Labyrinth Paths of Destiny – Ścieżki Przeznaczenia. Recenzja

​​”Labirynt- dzieło prastarej rasy Magów Czasu. Po wejściu do niego, nie ma prostego powrotu. Jego zmienny mechanizm kryje w sobie tajemnice. Aby otworzyć drogę wyjścia musisz zdobyć klucz. Jeśli uda ci się przejść przez mordercze pułapki, i oszukać prastarego Golema, strzegącego labiryntu od wieków, będziesz wolny

Labyrinth- Path of Destiny to gra przygodowa, która powstała już kilka lat temu, jej akcja toczy się w magicznym Lebiryncie. Mam przed sobą trzecią edycję, która została całkiem niedawno ufundowana w ramach croudfundingu. Pierwsze wydanie zostało wyróżnione przez graczy w plebiscycie Gra Roku 2012. Brzmi zachęcająco, dodatkowo jak to gra przygodowa nęci klimatem. Wydawcą jest Let’s Play. Gra przeznaczona jest dla 2-6 graczy w wieku powyżej 14 lat.

Rozgrywka nie będzie nużąca i długotrwała, na pudełku podano, że powinniśmy przeznaczyć na nią 20-60 minut, po rozegranych dobrych kilkunastu partiach mogę śmiało stwierdzić, ze najkrótsza rozgrywka zajęła mi coś około 20-25 minut, a najdłuższa była nieco dłuższa nić pudełkowa godzina.

Nowe cienkie i zgrabne pudełko.

Pierwsza rzecz jaką zmieniono od poprzednich wydań jest pudełko, bardzo poręczne, mniejsze niż standardowe. Jest wciąż bardzo dobrej jakości i z pięknymi ilustracjami, znanymi już z drugiego wydania. Jest też całkiem ciężkie, ponieważ jak wynika z opisu na odwrocie zawiera całkiem pokaźną ilość elementów. Okazuje się że jest  to wydanie multijęzykowe, więc na odwrocie znajdziemy krótki tekst fabularny oraz spis elementów w czterech językach.

Konsekwentnie w środku znajdziemy cztery instrukcje: W języku polskim, angielskim, niemieckim i hiszpańskim. Przyjrzyjmy się tej napisanej po polsku. Na 14 stronach znajdziemy bardzo dokładny i zrozumiały opis gry, jej celów, strategii, poparty wieloma przykładami i w miejscach koniecznych zilustrowany. Wychodzi na to, ze autorzy udoskonalili instrukcję, co bardzo pozytywnie wpływa na odbiór całości. Na ostatniej stronie znajdziemy swoistą reklamę ufundowanej również niedawno kolejnej gry Let’s Play, której recenzję możecie znaleźć tutaj: Legends of Labyrinth.

Ogromnym plusem jest dodanie tzw. Tabeli Labiryntu: Przedmioty- opisującej w skrócie właściwości skarbów jakie znajdziemy w Lebiryncie, Pułapki z opisem ich efektów oraz opisem testu na przejście pułapki, oraz Akcje- w której znajdziemy krótki spis wszystkich możliwych do wykonania akcji, ich kosztu. Tabela Eksploracji w której znajdziemy krótki opis tego w jaki sposób należy  wykonywać testy golema, walki, skoku. Na końcu Tabela Utraty Żyć Postaci podpowie co zrobić jeśli przyjdzie nam stracić wszystkie żetony życia.

Ponieważ w druku wkradł się błąd na kartach postaci, wydawca dodaje zestaw naklejek i erratę- rewelacyjne posunięcie, którego pomysł narodził się w trakcie rozmów na forum już po dystrybucji egzemplarzy croudfundingowych.

Plansza składa się z ramki (6 identycznych elementów do połączenia, dzięki czemu nie zajmuje zbyt wiele miejsca w pudełku (Muszę przyznać, że mogła być nieco grubsza, ale nie można mieć wszystkiego). Heksy dzielą się na cztery kategorie: Pola kluczy, przyporządkowane do pól startowych (sześć), pole środkowe, pola bez pułapek i pola z pułapkami.

Wśród kart znajdziemy cztery rodzaje: Karty Bohaterów- piętnaście, do których przyporządkowane są karty unikalnych zdolności bohaterów- również piętnaście, Karty Golema (dwanaście), wskazujące ile ruchów wykona jeśli któryś z Bohaterów go uruchomi, oraz dwanaście kart zdarzeń mających wpływ na to co będzie działo się w labiryncie aż do momentu odkrycia kolejnej z nich.

Do kart bohaterów z przepięknymi klimatycznymi ilustracjami przyporządkowane są kartonowe znaczniki (pionki) z takimi samymi ilustracjami, oraz jeden znacznik Golema, który jest nieco większy.

Z pozostałych elementów mamy tu jeszcze klipsy na znaczniki postaci (fatalne, po kilku użyciach kartoniki zaczynają być zbyt luźne). Na korzyść wydawcy działa fakt, że można dokupić na ich stronie piękne pleksi znaczniki, dużo stabilniejsze i chyba jeszcze ładniejsze, niż kartonowe odpowiedniki. Do tego znajdziemy również w pudełku dwie małe kości, w ładnym, perłowym odcieniu.

Kto lubi zabawę w wyciskanie żetonów będzie miał spory ubaw, bo znajdziemy ich tu naprawdę sporo. Przede wszystkim znaczniki przedmiotów, pułapek, zdolności postaci, oraz żetony kluczy, Kryształów Losu, oszołomienia i życia. Wszystkie niewielkich rozmiarów, porządnie wykonane, z rewersami o innych piktogramach co pomaga w sortowaniu. Wydawca dodał w tym celu do pudełka całą „armię” woreczków strunowych, za co mu chwała.

Łap klucz i szukaj drogi wyjścia.

Gra ma sporo zasad, ale są bardzo łatwe do ogarnięcia i bardzo szybko staną się intuicyjne. Nie są specjalnie skomplikowane, a na dodatek dobrze napisana instrukcja i zestaw tabel bardzo ułatwia rozgrywkę i ich przyswojenie. Dodatkowo autorzy gry chętnie odpowiadają na wątpliwości jakie mogą się ewentualnie pojawić w czasie rozgrywki.

W grze, w skrócie chodzi o to, aby budując labirynt jak najszybciej zdobyć klucz (z wyjątkiem tego najbliżej naszego pola startowego, a następnie udać  się z nim na pole centralne, gdzie znajduje się tajemniczy portal, którym będziemy mogli opuścić to złowieszcze miejsce.

Każdy gracz w ramach swojej tury może wydać dwie akcje, które zamieni na działania. Niektóre z działań wymagają wydania jednej akcji, kilka dwóch akcji, a niektóre są darmowe. W ramach jednej akcji można:
– dołożyć kafelek do powstającego labiryntu
– przejść się z kafelka na kafelek ewentualnie zmienić poziom na kafelku (czyli np. zeskoczyć z mostu lub się na nań wspiąć- jeśli zdecydujemy się wydać na ten manewr jedną akcję będzie to niebezpieczne i trzeba wykonać test, który jeśli się nie powiedzie obarczony jest pewnymi konsekwencjami)
– poruszyć strażnikiem (zwanym teraz Golemem) – spotkanie z nim nie należy to przyjemnych
– dodatkowo zaatakować przeciwnika (spotykając przeciwnika dostajemy pierwszą walkę gratis)
– podłożyć mu świnię (czyli pułapkę)
– odkryć kartę wydarzenia
– ewentualnie skorzystać z własności postaci
– i wreszcie odpocząć (aby otrząsnąć się z oszołomienia wywołanego np. nieudanym zeskokiem z mostu)

Możliwe są jeszcze działania za dwie akcje – bezpieczne wejście / zejście z mostu (na pewno nie dostaniemy wtedy żetonu oszołomienia) oraz aktywacja kryształu losu (który przyda się kiedy będziemy chcieli przerzucić kostkę po nieudanym teście).

Z kolei podnoszenie przedmiotu lub klucza jest darmowe.

Moim skromnym zdaniem zagrywanie kart zdarzeń jest nie tylko przydatne, ale wręcz napędza całą grę i dodaje jej prawdziwego smaku i klimatu.

Eksplorowanie korytarzy polega na podnoszeniu kluczy i/lub przedmiotów, uruchamianiu pułapek i wykonywaniu testów na ich przejście, wykonywaniu testu Golema, jeśli nieszczęśliwie na niego trafimy (lub on na nas), wykonywaniu akcji uruchamianych przez pozostawione unikalne zdolności bohaterów, oraz walka jeśli natrafimy na przeciwnika.

Wygrywa tylko jeden ze śmiałków, dlatego nie możemy w tej grze mieć litości, gra jest mocno interakcyjna i nie chodzi tu o pozytywną interakcję :).

Jaki jest fenomen tej gry?

Labyrinth – Paths of Destiny to gra posiadająca wiele zalet, ma także kilka wad, które jednak przeważają? Zacznę od zalet, ponieważ moim zdaniem jest ich zdecydowanie więcej. Negatywna interakcja- oczywiście nie jest to coś dla każdego gracza, ale w tej grze mimo, że jest jej pod dostatkiem, nie powoduje od razu rozwodów i zrywania więzi, za to podnosi adrenalinę i poziom emocji rośnie z każdą chwilą.

Tu niestety wkrada się mały mankament, ponieważ samo zakończenie jest niewspółmiernie proste wręcz do wysiłku włożonego w te wszystkie intrygi, złośliwości i zwyczajne podkładanie kłód pod nogi. Kiedy wreszcie uda się dopaść do kafla środkowego następuje zdziwienie i konsternacja… takie „I to już?”. Okazuje się że da się temu zaradzić. W sprzedaży jest dodatek Overlord, w którym zanim uda się opuścić Labirynt trzeba będzie się zmierzyć z Lordem Żywiołaków Piasku Vortexeiosem.

Niesamowite jest jak wiele różnych zdolności posiadają Bohaterowie, może nie są oni idealnie zbalansowani, ale przecież na początku możemy ich świadomie wybrać. Dla mnie to ogromny plus, bo nawet w negatywnej interakcji, jeden woli walkę wręcz a drugi ciche intrygi, w tej grze znajdziemy wiele takich możliwości. Czytałem w innej recenzji zarzut jakoby postaci były „płaskie”, ponieważ n się nie rozwijają, ale przecież mają już na wstępie taki bagaż mocy i zdolności, że naprawdę jest im to już niepotrzebne.

Gra jest piekielnie losowa. W tym miejscu pora chyba oświadczyć- przestańmy losowość traktować jako wadę w odniesieniu do każdej gry. To gra przygodowa, jaki miałaby sens, gdyby nie było w niej losowości, na niektóre elementy czasem mamy wpływ, a czasem się nie uda- jak to w prawdziwym życiu. W Ścieżkach (nomen omen) Przeznaczenia – losowość to duży plus. Poza tym, gry przygodowe z samej definicji cechuje duża losowość.

Golem jest niemal nie do przejścia (marna szansa wyrzucić na dwóch kościach k6 wynik 12), ale z drugiej strony mimo, że jest naszym wrogiem, może okazać się jedyną deską ratunku jeśli przeciwnik stoi u bram portalu. Jest to zatem plus.

Przede wszystkim zaś, Labyrinth idealnie oddaje nastrój mrocznych opowiadań w których bohaterowie błądzą po nieznanych lochach w poszukiwaniu wyjścia zdesperowani wiedzą, ze tylko jednemu z nich uda się je opuścić.

Z minusów muszę wymienić to o czym już wcześniej wspomniałem- samo zakończenie gry jest takie bez satysfakcji, brakuje tu jakiejś dodatkowej trudności którą należałoby pokonać.

Minusem przy mniejszej liczbie graczy jest fakt, ze mogą się w ogóle na planszy nie spotkać i czasem nie mieć możliwości wykorzystania swoich umiejętności.

Gra nie jest długa, nie zdąży się znudzić, do tego zachęca do rewanżu. Przy rozgrywce trwającej 25 minut do godziny z hakiem, nie ma z tym najmniejszego problemu, choć setup zajmuje odrobinę czasu.

Sama rozgrywka jest bardzo przyjemna, choć gra ma niewielki problem ze skalowalnością- najlepiej sprawdza się przy 3-5 graczy. Najmniej zajmująca jest przy dwóch a przy sześciu czasem robi się mały harmider na planszy. Ścieżki Przeznaczenia są przede wszystkim dla miłośników gier klimatycznych i prawdziwych gier przygodowych, dla graczy, którym nie przeszkadza losowość.

Podsumowanie

Labyrinth- Paths of Destiny jest grą, która ma ciekawą negatywną interakcję, ogromny potencjał regrywalności (labirynt za każdym razem jest zupełnie inny a my mamy do wyboru spośród sporej liczby bohaterów o bardzo różnych cechach). Składa się z porządnych i trwałych elementów (mogę się doczepić do klipsów na znaczniki bohaterów, ale jak wspominałem, można zawsze zakupić znaczniki pleksi). Ogromna zaletą jest czas rozgrywki, to gra, którą chętnie wyciągam, gdy nie ma czasu na kilkugodzinne ogrywanie nawet najbardziej ulubionych tytułów. Nie jest to jednak gra banalna, mimo dużej losowości wymaga obierania co rundę nowych taktyk, aby uniemożliwić innym graczom dorwanie się do upragnionego portalu. Rewelacyjnie czuć tu klimat prawdziwej wyprawy do podziemnego labiryntu. Wiele osób na pewno polubi tą grę, a na koniec dodam, że rozegranie pod rząd Legends of Labyrinth i Labyrinth Paths of Destiny jest rewelacyjne i dostarcza wielu ogromnych emocji

Plusy

  • klimat odczuwalny przez całą rozgrywkę
  • czytelna, poprawiona instrukcja
  • regrywalność na dobry poziomie
  • bardzo dobra jakość elementów, których jest naprawdę sporo
  • bardzo ładne i spójne grafiki na kartach i kaflach
  • losowość- tak, to nie pomyłka, w tej grze to zaleta

Minusy

  • dużo zasad, które na początku trudno spamiętać
  • długi set-up
  • kiepskie klipsy na żetony Bohaterów

Ocena: 8,5/10

Jak oceniam 8,5/10? Dobra pozycja, nie dla każdego, ale w kategorii gier przygodowych warta uwagi, ponieważ dostarcza sporo emocji.

Dziękujemy wydawnictwu Let’s Play za dostarczenie gry do recenzji.

RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook
Google+
http://planszotaur.pl/labyrinth-paths-of-destiny-sciezki-przeznaczenia-recenzja/
Twitter