Łasica. Co robią korposzczury na przerwie? Recenzja


​Informacje o grze

Tytuł: Łasica
Wydawnictwo: Octigo
wiek: od 12 lat
ilość graczy: 2-4
czas rozgrywki: około 30-60 minut.

Nigdy nie pracowałem w typowym Korpo, choć kiedyś zdarzyło mi się pracować w wielkim państwowym przedsiębiorstwie. Wiem, wiem, nie jest to porównywalne… No dobrze pracowałem kiedyś w miedzynarodowej firmie, która rządziła się trochę podobnymi prawami jak wielkie korporacje, choć branża była związana z bezpośrednią obsługą klienta. W każdym razie tam też ludzie ulegali dziwnej przemianie wewnętrznej i albo obsesyjnie utożsamiali się z firmą, albo pasjami jej wręcz nienawidzili.

Jedno jest pewne, zarówno w typowym Korpo, wielkiej państwowej firmie i międzynwrodowej firmie z nieco innej branży niż typowe korporacje ludziska będące trybikami w tych wielkich maszynach posługują się specyficznym żargonem, niezrozumiałym dla postronnych, a jednocześnie będącym wdzięcznym tematem do żartów.

Łasica to gra strategiczna, oparta bardzo luźno na korporacyjnych układach i wykorzystująca korporacyjną nowomowę. Przeznaczona jest dla dwóch graczy, choć szczęśliwi posiadacze dwóch egzemplarzy mogą zagrać w składzie 3 i 4 osobowym. Niektóre karty posiadają specjalne zdolności, wszystkie zaś mają kolorowe krawędzie, które należy dopasowywać do siebie.

Tak czy inaczej, cały szkopuł w tym, jak skutecznie podlizać się interesariuszowi by zyskać jego przychylność.

Zawartość

Fajne, poręczne, pudełeczko nieco większe od standardowego pudełka z talią klasycznych kart, mieści króciutką broszurko podobną instrukcję, oraz trzy talie różniące się kolorami. Dwie z nich to talie graczy (po 35 kart), a jedna to talia Interesariuszy (14 kart).

Karty graczy mają cyfry od 0-12, jedna z nich zamiast cyfry ma „+”. w górnej części znajdują się fajne grafiki, w środkowej części jest tytuł karty (związany z korpomową), a w dolnej tekst fabularny, a na niektórych kartach również zdolność specjalna.

Karty Interesariuszy, analogicznie do kart graczy mają fajne grafiki, cyfry od 2-10, stanowiska pracownicze (zamiast tytuły karty) po środku oraz teksty fabularne (zazwyczaj w formie dialogu). Na rewersie znajdują się także cyfry. Nie mają one jednak żadnego znaczenia dla rozgrywki. Związane są z techniką estymacji pracy w projekcie (tzw. Poker Planning). Nie rozumiecie? nie szkodzi, ja też nie 🙂

Instrukcja jest napisana  krótko, zwięźle i na temat. Nie ma szans, żeby nawet najbardziej casualowi pracownicy niezwiązani z korpo, czy inni niezwiązani, lub nawet nieplanujący związania się z wielkim koncernem nie zrozumieli zasad tej gry… Co najwyżej mogą nie zrozumieć o co chodzi w korpomowie, ale nie przeszkadza to w ogóle w rozgrywce. Slang firmowy dodaje tu tylko smaczku.

Karty są nieco większe niż standardowe, o średniej gramaturze, ale wykonane całkiem porządnie.

 

Stargetuj się na deadline.

Celem gry jest zdobycie jak największe liczby punktów. Te zdobędziemy dzięki przychylności Interesariuszy, a przychylność tę z kolei możemy pozyskać odpowiednio podlizując się owym Interesariuszom. Niby wszystko jest proste, a jednak nie będzie ty prostej drogi do zwycięstwa, Cała zabawa polega na umiejętności obierania odpowiedniej strategii, szacowania, w którym momencie Interesariusz może nie być już w kręgu naszych zainteresowań, a także jak i kiedy podłożyć rywalom świnię, by ostatecznie przeciągnąć Interesariusza na naszą stronę. Najlepiej niepostrzeżenie i w białych rękawiczkach.

Target osiągniemy po upływie 4 rund. Przez wszystkie trzeba być bardzo czujnym. Początkowo należy wylosować 2 Interesariuszy (od razu zwracam uwagę, że Cyfry umieszczone na rewersie i związane z zupełnie inną zabawą niż rozgrywka są niczym znaczenia na tychże kartach. To wielki minus. Po kilku rozgrywkach doskonale pamiętamy co ryje się na karcie z określonym rewersem). Kładziemy ich odkrytych na stole z lekkim odstępem. Każdy Interesariusz ma określoną liczbę punktów. Ich liczba na koniec będzie stanowiła o zwycięstwie.

Każdy z graczy losuje ze swojej talii po 10 kart. W trakcie rundy zagra tylko pięć z nich. W kolejności każdy na przemian dokłada kartę do Interesariusza, lub już dołożonej karty w taki sposób, aby zgadzały się kolory na stykających się krawędziach. Jeśli dokładamy do dwóch kart, muszą się zgadzać obie krawędzie.

Pierwszy gracz dokłada zawsze do Interesariusza, drugi w kolejce już może wybrać i dołożyć do położonej wcześniej karty poprzednika. Każda karta ma określoną liczbę punktów. Kto będzie miał ich więcej przy określonym Interesariuszu, ten zabiera jego kartę. W przypadku remisu, lub jeśli została zagrana karta „druga kadencja” Interesariusz zostaje na stole.

W kolejnych rundach gracze dobierają pięć kart i rozgrywają je analogicznie do pierwszej. Oczywiście należy dołożyć na stół dwóch Interesariuszy. Jeśli jakiś zostanie to będzie ich więcej :). Po czwartej rundzie każdy zlicza punkty z Interesariuszy. Wygrywa ten z graczy, który zgromadzi ich najwięcej.

W razie potrzeby karty można obracać o 180 stopni, nigdy jednak o 90!!!

 

Wrażenia i podsumowanie

Łasica to gra kieszonkowa. Nie dajmy się jednak zmylić jej kompaktowością. Nie jest to karciana wojna, ani makao. Aby wygrać trzeba obrać strategię. Do tego trzeba być bardzo elastycznym, ponieważ jeden ruch przeciwnika moze wymusić zupełną zmianę naszych planów. Dobra obserwacja tego co się dzieje na stole, umiejętność podejmowania ryzyka i prawidłowe zarządzanie ręką to klucz do sukcesu.

Mamy tu także element negatywnej interakcji i jeśli często go wykorzystujemy, gra jest jeszcze ciekawsza. Wszystkie grafiki przywodzą na myśl pierwowzór książkowy.

Grafiki są bardzo interesujące. Wykonane w formie karykatur. Kolory jak kolory, trochę tam pstrokacizny, ale z drugiej strony nie ma problemu z rozróżnieniem jaki rodzaj krawędzi można dostawić do wybranej przez nas na stole.

Rozgrywka nie jest banalna. Jeśli chcemy grać świadomie z obraną strategią, wymaga skupienia, analitycznego myślenia, liczenia i obserwowania tego co się dzieje na stole, a także oraz umiejętnego zarządzania losowością, polegającego na prawidłowym zarządzaniu ręką.

Nauka zasad jest szybka. Ogromnym plusem jest czas rozgrywki , to gra którą możemy rozegrać na przerwie kawowej.

Karty są przyzwoite, a teksty na nich całkiem zabawne, nawet dla takich dyletantów korporacyjnych jak ja. Moich wpsółgraczom przykutym kajdanami sukcesu w pewnych sporych wrocławskich korpo banan z twarzy nie znikał i słychać było westchnienia, świadczące o tym, że pewnie nie raz takim waśnie żargonem się posługują, a sytuacje z kart są im doskonale znane :).

Regrywalność, ze względu na losowy układ kart, zarówno na ręce jak i Interesariuszy, jest bardzo duża, choć jak już wcześniej wspomniałem symbole na rewersie tych drugich może popsuć nieco element zaskoczenia. Z drugiej jednak strony dochodzi kolejny element, planowania zanim jeszcze rozgrywka się rozpocznie. Oceńcie sami czy dobrze to, czy źle. Gra na początku bywa też nico zaskakująca, kiedy okazuje się, że cyfry kart graczy mają znaczenie tylko w rundach a zwycięstwo w poszczególnych wcale nie oznacza zwycięstwa całej rozgrywki 🙂 Taka wygrana bitwa, która nie oznacza wygranej wojny. To ogromny plus Łasicy.

Same rozgrywki dostarczyły mi sporo funu, potem było sporo kombinowania strategicznego.

Serdecznie polecam Łasicę wszelkim korpoludkom, korposzczurom i całkiem poważnym pracownikom wielkich przedsiębiorstw miedzynarodowych 🙂 Jest to naprawdę niezły tytuł na odreagowanie pracowniczego stresu, z fajnym humorem, nieco sarkastycznym, ale nie pozbawionym dobrego smaku. Polecam także tym graczom, którzy lubią szybkie, karcianki, z dobrą dawką strategii.

Moja ocena to 7/10 Niewielka, ale interesująca gra, z dobrą dawką strategii.

Plusy

  • Proste zasady
  • Zabawne grafiki
  • Świetne korpoteksty
  • Ciekawa choć prosta mechanika

Minusy

  • Tajemnicze cyfry na rewersie interesariuszy, umożliwiające ich identyfikację
  • Za mało korpo w korpo

Dziękujemy wydawnictwu Octigo za przesłanie gry do recenzji.

RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook
Google+
http://planszotaur.pl/lasica-robia-korposzczury-przerwie-recenzja/
Twitter