Łotry. Recenzja.

Informacje

Tytuł: Łotry

Rodzaj: karciana
Wydawca: Spell Games
Liczba graczy: 2-4
Czas gry: 10-15 minut / gracz

Wstęp

Łotry to dynamiczna i nieskomplikowana karcianka autorstwa Grzegorza Pietrasa. Pojawiła się nieoczekiwanie pod szyldem Spell Games, unikając wsparcia poprzez crowdfunding. Zarówno dla autora, jak i dla wydawnictwa jest to rynkowy debiut.

Zawartość

W pudełku nie znajdziemy wiele. Mieści się w nim 70 kart, 16 żetonów, planszetka oraz instrukcja. Przyznam, że spodziewałem się nieco większej liczby kart, tak powyżej 100, do czego przyzwyczaiły mnie inne niewielkie karcianki. Jeśli chodzi o jakość elementów to odczuwam skrajne emocje. Z jednej strony karty niczym nie odbiegają od tych z Fantasy Flight Games, czyli są znakomitej jakości, można intensywnie grać bez koszulek i nic nie powinno się prędko zniszczyć. Z drugiej strony są żetony i planszetka, które nie wyglądają zbyt dobrze, a kolorystyka jest nijaka. W dodatku żetony są malutkie, a plansza sprawia wrażenie pustej.

Zasady

Łotry charakteryzują się dość prostymi zasadami. Celem gry jest zdobycie 50 sztuk złota, ewentualnie 75 bądź 100 przy 2 graczach. Pierwszy gracz, który osiągnie ten wynik, wygrywa. By to osiągnąć, mamy pięć rodzajów kart do dyspozycji:

  • Robotnicy – nasze generatory złota oraz innych zasobów
  • Strażnicy – jednostki chroniące Robotników przed zniszczeniem
  • Łotry – tytułowi złoczyńcy, których zadaniem jest kradzież oraz niszczenie wrogich jednostek
  • Kupiec – pozwala wymieniać złoto na akcje bądź karty
  • Pułapki – karty „reakcyjne” zagrywane, gdy są spełnione określone kryteria.

Grę zaczynamy z pięcioma kartami na ręce. W swojej turze kolejno: dobieramy kartę, dobieramy żeton akcji, generujemy zasoby z wcześniej zagranych Robotników, a na koniec zagrywamy tyle kart z ręki na ile nas stać. Walutą są żetony akcji. Koszt zagrania każdej karty waha się od 0 do 2. Robotnicy oraz Strażnicy zostają na stole, pozostałe rodzaje kart odrzucamy na śmietnik po rozpatrzeniu ich zdolności. I to właściwie tyle. Każdy po kolei rozgrywa swoją turę, aż do przekroczenia zwycięskiej granicy 50 sztuk złota.

Wrażenia

Przede wszystkim Łotry ociekają negatywną interakcją. Nie ma tu mowy o nudnym układaniu swojego pasjansa z kart. Nikt nie pozwoli innemu graczowi generować zbyt dużo złota. Mało tego, próba szybkiego odskoczenia od pozostałych graczy może skończyć się kompletnym nokautem na resztę gry z ich strony. Skumulowane ataki wymierzone w prowadzącego gracza często eliminują jego wszystkich Robotników oraz Strażników, kradną karty z ręki, a także uciułane złoto. Zawiązywane sojusze są bardzo kruche, zwykle nie trwają dłużej niż jedną turę. Wszystko to sprawia, że rozgrywka jest gwałtowna i do samego końca nie da się wytypować zwycięzcy. Nawet gracz, który przez całą grę odstawał od stawki, może na finiszu wykorzystać walkę pomiędzy rywalami, by osiągnąć sukces.

Łotry pozwalają na grę w gronie od 2 do 4 osób. Niestety rozgrywka nie działa dobrze w każdym wariancie. Nie da się ukryć, że cztery osoby to optymalna opcja. Przy trzech również jest nieźle. Problem zaczyna się, grając jeden na jednego. Talia przewija się wówczas bardzo powoli i łatwo o efekt „kuli śnieżnej”. Gracz, który się szybko ustawi, będzie spokojnie punktować do końca gry, podczas gdy przeciwnik będzie mógł tylko liczyć na dociągnięcie agresywnych kart. Nie dzieje się tak za każdym razem, ale gra na dwie osoby traci sporo atutów, więc lepiej znaleźć dodatkowych graczy do pełnej puli.

Jedną ze spraw, które mnie martwiły po przeczytaniu instrukcji, był warunek zwycięstwa. Pierwszy gracz, który zdobędzie 50 sztuk złota, wygrywa. Oznacza to, że osoba zaczynająca grę będzie miała okazję być kolejkę „do przodu” i większą szansę na wygenerowanie zwycięskiej liczby złota. Zostało to rozwiązane za pomocą małego draftu na starcie gry, podczas którego gracz zaczynający dostaje najgorsze karty. Na początku wydawało mi się, że to i tak będzie za mało, ponieważ większość kart jest zbliżona siłą. Okazało się jednak, że pierwszy gracz wcale nie dominuje i jego przewaga zaciera się w trakcie gry.

Wracając jeszcze na moment do balansu kart. Wydaje mi się, że Kupiec jest nieco za mocny. Być może przetestuję go w przyszłości, modyfikując mu zdolność. Otóż Jack, bo tak się zwie ów Kupiec, pozwala za 2/3/4 sztuki słowa dobrać 1/2/3 karty bądź żetony akcji. Podczas gry domyślnie dostajemy co turę 1 kartę i 1 żeton akcji, natomiast złoto to kwestia naszych generatorów. Nie jest jednak problemem generować ich około 5 sztuk na turę. Jak widać, możemy śmiało pozwolić sobie na wydanie utargu z jednej tury, by np. Dobrać 3 akcje i zagrać dzięki temu kolejnych kilka kart, zwiększając generowanie złota czy niszcząc rywala. Mam wrażenie, że zdolność Jacka powinna nas więcej kosztować.

Podsumowanie

Łotry to zaskakująco dobra gra jak na rynkowy debiut. Konfrontacyjna rozgrywka została całkiem dobrze zrealizowana pomimo prostoty. Całość okraszona staroszkolnymi grafikami, które cieszą oko. Oczywiście znajdziemy tutaj nieco niedoróbek, które chętnie zobaczyłbym naprawione za pomocą dodatku. Nie zmienia to jednak faktu, że Łotry to dobra i ciekawa gra warta uwagi, o ile lubimy negatywną interakcję.

Ocena

7,5/10. Dynamiczna karcianka oparta na negatywnej interakcji.

Plusy

  • Grafiki na kartach przypominające stare gry RPG
  • Dobra jakość kart
  • Odpowiednia dawka negatywnej interakcji
  • Do samego końca nie wiadomo kto wygra
  • Dynamiczna rozgrywka
  • Proste i łatwe do objaśnienia zasady

Minusy

  • Słabo działa na 2 osoby
  • Nijaka planszetka do liczenia punktów
  • Brzydkie żetony
  • Chyba trochę zbyt mocna karta Kupca

Przydatne linki

W razie pytań odnośnie do gry zapraszam do kontaktu na wiktor.gil@gmail.com

Dziękuję wydawnictwu Spell Games za przekazanie egzemplarza gry do recenzji!

 

RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook
Google+
http://planszotaur.pl/lotry-recenzja/
Twitter

1 thought on “Łotry. Recenzja.”

Możliwość komentowania jest wyłączona.