Ninja Koty. Bojowe maleństwo od Kudu Games. Recenzja

Informacja o grze

Ninja Koty
Wydawnictwo: KUDU Games
Wiek: od 10 lat
Liczba graczy: 2-4
Czasy gry: 20 minut

Temat ninja od zawsze był warty eksploatowania. Nic dziwnego – cóż może być ciekawszego od krycia się w cieniu, intryg i walki? Jedną z gier wykorzystujących ten temat są Ninja Koty wydawnictwa Kudu.

Zawartość

Normalnie nie mówię zbyt wiele o pudle, ale w tym wypadku muszę zrobić wyjątek. Pudełko do gry Ninja Koty bezapelacyjnie wygrywa miano najgorszego jakie w życiu widziałem. Zwykłe, białe tekturowe opakowanie, które przypominało mi raczej pudełko po telefonie. Nie wiem kto wpadł na ten pomysł, ale to nie była dobra decyzja.

Po „fantastycznym” pierwszym wrażeniu spodziewałem się najgorszego. Tymczasem zawartość prezentuje się naprawdę świetnie.

Płytki pola są grube dość grube, twarde i śliskie, w podobny sposób wykonano karty. Nie mogę również przyczepić się do ich naprawdę niezłej szaty graficznej. Bardzo fajnie prezentują się również drewniane pionki kotów.

Instrukcji, to także mocna strona Kotów, nie miałem większych problemów ze zrozumieniem zasad, wszystkie wątpliwości również zostały w niej wyjaśnione.

Zasady

Gra polega na eliminowaniu pionków przeciwnika. Pionek wyeliminowany to taki, który jest otoczony jedynie przez płytki z nadrukiem samuraja i/lub płytki, na których znajdują się inne pionki.

Jak wygląda sama rozgrywka? Z dostępnych 20 płytek tworzymy foremny sześcian, który będzie pełnił rolę planszy. Każdy z graczy otrzymuje odpowiednią liczbę pionków (różną w zależności od konfiguracji) oraz pięciokartowe zestawy. Następnie każdy z graczy rozstawia swoje pionki na wolnych płytkach zgodnie z ruchem wskazówek zegara.

Gracz w swojej turze wybiera jeden z własnych pionków, aktywując go. Następnie wykłada wybraną kartę akcji z ręki. Po tej akcji gracz musi zaalarmować (tj. odwrócić płytkę nadrukiem samuraja) płytkę sąsiadującą z aktywowanym pionkiem. Jeżeli zaalarmowana płytka ma taki sam symbol jak wyłożona karta akcji – wykonujemy efekt karty. Następnie dobieramy nową kartę i sprawdzamy czy któryś z pionków nie został wyeliminowany. Gramy do momentu, w który pozostanie tylko jeden gracz na polu gry.

Wrażenia i podsumowanie

Wiele osób porównuje ten tytuł do Roju i Neuroshimy Hex, co nie jest specjalnie dziwne – mamy tu eliminację pionków przeciwnika oraz złożoną z heksów planszę. Ten tytuł z powodzeniem może zastąpić na stole którąś z wymienionych gier (choć akurat z Neuroshimą ma najmniej wspólnego).

Sama rozgrywka, co warto podkreślić, jest bardzo szybka: 10-15 minut (czyli mniej niż na pudełku) i po rozgrywce, możemy zaczynać kolejną. Z tego też powodu jest to niewątpliwie tytuł, w który warto zagrać „do piwka” albo czekając na brakującego gracza do czegoś cięższego.

Jak Ninja Koty wypadają w różnym składzie osobowym? Szczerze mówiąc najlepiej grało mi się w dwie osoby, choć we trzy również grało się sympatycznie. W składzie 4 osobowym nieco drażni fakt, że możemy zostać wyeliminowani dość szybko i wtedy tylko smętnie patrzymy na rozgrywkę pozostałych. Istnieje również możliwość wykorzystania drugiego zestawu aby zagrać nawet w 8 osób, ale z oczywistych względów nie mogłem tego sprawdzić.

Nie da się ukryć – Ninja Koty wymagają myślenia. Którą kartę użyć, który kafelek zaalarmować, gdzie się przemieścić… proste, ale daje dość spore pole do manewru. Szczerze mówiąc nie jestem jakimś wielkim fanem gier tego typu, ale w grę Kudu grało mi się naprawdę przyjemnie. W pudełku znajdują się także dwa dodatkowe moduły – mosty i świątynie. Osobiście mosty niezbyt przypadły mi do gustu, za to świątynie spisywały się całkiem nieźle.

Minusy? Nie wszystkim spodoba się losowość kart. Mogą zdarzyć się sytuacje, w który po prostu nie będzie dobrego zagrania. Szczególnie często ten problem występuje pod koniec gry, kiedy większość kafli jest już zaalarmowana. Nieco uciążliwy jest również setup – lepiej nie układać pól zbyt blisko siebie, bo potem możemy mieć problem z przekręceniem odpowiedniego hexa.

Podsumowując – Ninja Koty to naprawdę sympatyczny fillerek, raczej dwu niż czteroosobowy. Gra jest  przyjemna i na dodatek solidnie wykonana. Nie mogę za to przeboleć pudełka – zdecydowanie nie zachęca do zakupu, a na dodatek wygląda na totalną amatorkę. Nie jestem wstanie zrozumieć czemu przy naprawdę dobrej (wręcz świetnej) jakości komponentach zdecydowano się na tak fatalne opakowanie. Mimo wszystko – warto zainwestować w ten tytuł.

Moja ocena to: 7/10  Dobra gra.

Czy takie skąpiradło jak ja kupiłoby ten tytuł? (Ceny i-szop na dzień 14.06.2017)

Nie znalazłem tego tytułu w żadnym sklepie. Na wspieram.to cena wynosiła od 35 do 40 zł. Brałbym.

Plusy

  • Szybka rozgrywka
  • Proste zasady, ale dające sporo możliwości kombinowania
  • Bardzo dobrze wykonane elementy
  • Dobra regrywalność
  • Nieźle się skaluje

Minusy

  • NAJGORSZE PUDEŁKO EVER!!!
  • Losowość kart może niektórym przeszkadzać
  • Setup gry może być lekko upierdliwy

Dziękujemy wydawnictwu KUDU Games za przesłanie gry do recenzji.

RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook
Google+
http://planszotaur.pl/ninja-koty-bojowe-malenstwo-kudu-games-recenzja/
Twitter

1 thought on “Ninja Koty. Bojowe maleństwo od Kudu Games. Recenzja”

Możliwość komentowania jest wyłączona.