Pandemic: Czas Cthulhu – zachowaj czystość dla przedwiecznego :) Recenzja

Przeczytawszy w straszliwym Necronomiconie autorstwa szalonego Araba Abdula Alhazreda o niewyobrażalnych zgrozach jakie mogą przedostać się na świat niszcząc go i pogrążając w niewyobrażalnych plugawościach, wyjechałem czym prędzej z Uniwersytetu Miskatonic, aby odnaleźć najohydniejsze z miejsc w Innsmouth, Dunwich, Arkham i Kingsport – straszliwe bramy, przez które przedostają się do doczesnego świata tajemnicze istoty, przyprawiające o utratę zmysłów, zwane Shoggothami. Czy uda się odnaleźć owe bramy ukryte między rozchwierutanymi, kolonialnymi domami i uchronić świat przed szaleństwem?

Czas Cthulhu to kolejne wcielenie klasycznej i obsypanej wieloma nagrodami Pandemii. Czy gra nie straciła przez to na klimacie? Czy mechanika rozprzestrzeniania się „zarazy” będzie działała w tym przypadku? Czy udało się w reszcie odtworzyć specyficzny, Lovecraftowski klimat grozy z początków XX wieku? Chyck D. Yager rzuca się na głęboką wodę, ale wszystko wskazuje na to, że cel został osiągnięty. Wydawcą polskiej wersji jest Lacerta. Gra przeznaczona jest dla 2-4 graczy w wieku powyżej 14 lat.

Przyznam, że od kiedy zakupiłem grę w przedsprzedaży, nie mogłem się doczekać kiedy ruszy wreszcie wysyłka. Na Polconie we Wrocławiu, jeszcze przed premierą,  udało się zagrać w egzemplarz pokazowy. I już wtedy …. ale nie wyprzedzajmy faktów.

Pudełko, niemal pancerne.

Pudło porządnie wykonane, raczej nietypowych rozmiarów, zaprojektowane jest bardzo klimatycznie. Łypie z niego Cthulhu otoczony przez badaczy oraz kultystę.

Na odwrocie pudełka znajdują się poglądowe zdjęcie elementów, ich spis oraz ciekawy tekst fabularny, informujący nas, że jeśli nie pokonamy niewypowiedzianego zła, świat ogarnie szaleństwo. A więc jesteśmy jedyną nadzieją i mamy na powstrzymanie przedwiecznych zaledwie 40 minut (tyle wg. wydawcy powinna zająć rozgrywka). Pudło jest porządnie wykonane i niezwykle trudno je otworzyć. Pewnie ma to nas uchronić przed wypuszczeniem zgróz na zewnątrz.  🙂

W środku znajduje się dwunastostronicowa instrukcja z ciekawym tekstem fabularnym, wprowadzającym w klimat Mitologii Cthulhu. W środku zdjęcia, przykłady i opisy, wszystko estetycznie i przejrzyście podane, a szata graficzna utrzymana w mrocznym klimacie fin de siecle.

Do tego mała wypraska z żetonami poczytalności i pieczęci, które użyjemy do zamknięcia bram..

Plansza nie jest wielka, bez problemu zmieści się na każdym stole. Graficznie utrzymana w mrocznym „gotyckim”  klimacie rodem z filmów o XIX Nowej Anglii. Kto czytał opowiadania H. P. Lovecrafta, już powinien poczuć czające się zło, a kto nie czytał i tak zauważy,  że nastrój robi się tajemniczy.

W środku rarytas: wypraska z miejscem dla 7 figurek poszukiwaczy i trzech figurek Shoggotów, dwiema większymi przegródkami na żetony i figurki kultystów, przegródka na mniejsze karty badaczy (siedem), przywołania (dwadzieścia cztery), wskazówek ( czterdzieści cztery), reliktów (dwanaście), przebudzenia zła (cztery), oraz na większe karty: pomocy (cztery) i w reszcie przedwiecznych (dwanaście). Jeszcze jedna mała przegródka na klimatyczną kość poczytalności.   Ogromny plus, wszystkie elementy gry można dzięki temu idealnie posortować i dobierać w trakcie rozgrywki.

Figurki są całkiem dobrze wykonane, mają nawet sporo szczegółów, są też zrobione z lekko elastycznego tworzywa, co może uchronić je przed połamaniem .

A więc do dzieła. Czas uchronić świat przed szaleństwem.

Zasady są czytelne, da się je dość szybko opanować, choć z racji dużej ilości musimy pamiętać by czegoś nie zapomnieć. Nawet instrukcja podpowiada które z nich mogą być często pomijane.

Set-up zajmuje trochę czasu, ale można go poświęcić na tłumaczenie początkującym obowiązujących reguł gry. Na etapie przygotowania mamy do czynienia z pewną dozą losowości, ale dzięki temu uzyskujemy również sporą regrywalność, ponieważ nie wszyscy przedwieczni, ani też badacze nie biorą zawsze udziału w grze, losowo rozmieszczamy także początkowych kultystów i Shoggota. Pozostaje jeszcze rozdać graczom karty wskazówek przemieszane z kartami reliktów i można zaczynać walkę ze złem.

Rozgrywka składa się z kolejnych faz: Akcji, dociągania nowych kart i przywołania. Każdy gracz w fazie akcji ma do wybory 4 akcje (z wyjątkiem lekarza, który ma ich 5). Można wybrać dowolne (i nawet te same wielokrotnie) spośród: chodzenia, podróży autobusem, przejścia przez bramę, pokonania kultysty, pokonania Shoggota (ta zabawa zużywa aż 3 akcje na raz), wymiany reliktem z innym graczem, wymiany wskazówką z innym graczem lub zapieczętowania bramy. Każda akcja ma pewne konsekwencje opisane dokładnie w instrukcji.

W fazie dociągania kart każdy gracz otrzymuje dwie karty, wśród których mogą być wskazówki (pozwalające zamykać bramy lub przemieszczać się autobusem), relikty, pozwalające na akcje specjalne, albo Karty Przebudzenia Zła. Jeśli mamy pecha i wylosujemy tę ostatnią wówczas następuje seria czynności zbliżających nas do popadnięcia w szaleństwo i zagłady znanego nam świata. Pojawiają się także złowieszcze Shoggoty utrudniające nam zadanie zamknięcia bram.

Faza przywołania następuje jeśli: wylosujemy kartę przebudzenia zła, lub któremukolwiek z Shoggotów uda się uciec przez najbliższą mu bramę albo jeśli na którymkolwiek polu pojawić miałby się czwarty z kolei kultysta.

Każdy gracz może mieć maksymalnie 7 kart na ręce (z wyjątkiem iluzjonisty, który może mieć 8), klimatyczna kostka służy do sprawdzania czy stracimy punkty poczytalności w przypadku spotkania ze straszliwym Shoggotem, przejścia przez bramę, czy też użycia reliktu. Zamiast utraty poczytalności w liczbie 1 lub 2 żetonów może nam grozić także wizyta na naszym polu dwóch kultystów albo jeśli mamy szczęście nie stanie się nic.

Pandemia czy Czas Cthulhu?

Pandemic Czas Cthulhu to gra posiadająca wiele zalet,udało się przede wszystkim idealnie przenieść mechanikę klasycznego Pandemika i wpleść w niego klimat rodem z Nowej Anglii Loverafta. Mało tego, w Czasie Cthulhu czuć ten klimat wyraźnie, podczas gdy w Pandemii był on ledwo wyczuwalny. Gra jest szybka, dynamiczna i intuicyjna, trwa zazwyczaj między 30-45 minut i autentycznie powoduje chęć na kolejną i kolejną rozgrywkę. Znajomy który nie lubi pasjami gier planszowych sam dobrowolnie i bez przypalania węglem poprosił o dwie kolejne rozgrywki z rzędu 🙂

Osoby które nie lubią losowości mogą mieć nieco zarzutów do tytułu, mimo, ze jest tu sporo planowania, kombinowania i strategii- jak to w dobrej kooperacji, da się jednak zauważyć dawkę losowości, szczególnie w fazie przygotowania gry i w fazie dociągania kart. Mechanika jest mieszana, znajdziemy tu sporo kooperacji, nieco strategii, a także draft.

Wielką zaletą gry jest konsekwentne budowanie wspomnianego klimatu przez niesamowite mroczne grafiki spójne elementy gry, dobrze wykonane figurki, ciekawie dobrane teksty fabularne.  Niestety okazuje się, ze dla fanatyków prozy Lovekrafta bardzo sporo przykrości przyniosły niedokładne tłumaczenia i literówki na kartach Przedwiecznych, oraz kartach reliktów. Być może warto przyjrzeć się dokładniej takim szczegółom i zapędzić korektę do uważniejszego przygotowania tytułu.

Sama rozgrywka jest bardzo przyjemna nie ma też większego znaczenia czy gra 2, 3 czy 4 graczy, gra jest niesamowicie skalowalna, choć osobiście polecam rozgrywkę 4 osobową, ze względu na większą szansę spotkania się na polach celem wymiany kart. Polacałbym także ten tytuł graczom początkującym, ponieważ nie jest bardzo skomplikowany a zarazem ma bardzo ciekawą tematykę i wciągającą rozgrywkę. Dodatkowo nie jest w cale tak łatwo wygrać a przegrać można na kilka sposobów. Ponosimy sromotną porażkę gdy: obudzi się Cthulhu – czyli ostatni, siódmy przedwieczny; gdy w puli braknie kultystów; gdy w puli braknie Shoggotów; gdy skończą się karty graczy; czy w reszcie gdy wszyscy gracze stracą poczytalność. Wygrywamy zaś jeśli uda nam się zamknąć wszystkie cztery bramy.

Podsumowanie

Czas Cthulhu, to tytuł, który będzie często gościł na moim stole. Gra oddaje klimat prozy Lovecrafta, jest szybka, ma sporą dawkę kooperacji, jest wymagająca, jeśli chodzi o osiągnięcie sukcesu i zwycięstwo. Gra nadaje się zarówno dla początkujących jak i wytrawnych graczy, miłośników Cthulhu jak i tych, którzy w ogóle nie znają tego Univesum. Okazuje się, że przeniesienie klimatu do gry która osiągnęła już sporo sukcesów może się udać. Mimo delikatnych nieścisłości w tłumaczeniu kart, polecam serdecznie. Niech najlepszą rekomendacją będzie fakt, że zażarty sceptyk gier planszowych po rozegraniu rozgrywki poprosił o jeszcze 🙂

 

Plusy

  • klimat wyziera z każdego zakamarka gry
  • czytelna i prosta instrukcja
  • dobra skalowalność
  • wystarczająca regrywalność
  • dobra jakość elementów
  • GENIALNA WYPRASKA
  • bardzo ładne i oryginalne grafiki

Minusy

  • błędy w tłumaczeniu i literówka na kartach reliktów i przedwiecznego
  • sporo zasad, które na początku ciężko zapamiętać
  • upierdliwy set up polegający na każdorazowym rozdzielaniu kart reliktów i wskazówek a następnie ich ponownym wtasowaniu (liczba reliktów zależna od liczby graczy)

Ocena: 9/10

Egzemplarz własny.

RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook
Google+
http://planszotaur.pl/pandemic-czas-cthulhu-zachowj-czystosc-dla-przedwiecznego-recenzja/
Twitter

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *