Pechowa 13stka – gry na PC o których nie słyszeliście… albo o nich nie pamiętacie

Rocznie mamy do czynienia z setkami premier gier komputerowych. Niektóre z nich są głośne, inne przechodzą niemal bez echa. W tej ogromnej masie gier bardzo łatwo przeoczyć naprawdę świetne tytuły. Dlatego dziś chciałbym przypomnieć wam o pechowej trzynastce – grach, o których prawdopodobnie nigdy nie słyszeliście albo dawno zapomnieliście o ich istnieniu. Zestawienie jest chronologiczne, od najstarszych gier poczynając.

Last Bronx (1996)

Bijatyka SEGI z wykorzystaniem broni… niemal od razu spisana na straty. Gra ukazała się w maju 1996 roku (na automaty), wykorzystywała przy tym system sterowania „PKG” (Punch-Kick-Guard) znany ze znakomitej serii SEGI – Virtua Fighter. Zaraz po premierze gra stała się niesamowicie wręcz popularna. Powstała oparta na niej manga, słuchowisko radiowe, a nawet film aktorski. 8 zróżnicowanych postaci do wyboru, świetne tempo rozgrywki… dlaczego zapomniano o tej grze?

Bijatyka Last Bronx

Joe vs Zaimoku źródło: youtube.com

Powód jest dość prosty. Konkurencja. W momencie premiery na rynku była już podobna gra – Soul Edge od Namco. Tytuł okazał się bestsellerem w wielu krajach i zbierał znakomite oceny. Natomiast w lipcu 1996 SEGA sama uderzyła w swój twór trzecią częścią Virtua Fighter. W ten oto sposób Last Bronx został niemal zupełnie zapomniany. Oceny krytyków – pomiędzy 7 a 8/10.

Moto Racer (1997)

W drugiej połowie lat 90-tych, jako dzieciak z nowym komputerem, spędzałem mnóstwo czasu przy grach. Nie ukrywam, że były to głównie gry zręcznościowe, a arcade’owych wyścigów ograłem całe mnóstwo. Jednymi z pierwszych gier tego typu było właśnie Moto Racer. Kilka tras, motory dwóch klas („ścigacze” i „motocross”) i możliwość jazdy na podzielonym ekranie – to było to! Sam model jazdy był oczywiście mocno zręcznościowy i nieco niedorzeczny (jazda na jednym kole pełniła rolę dopalacza), ale jeździło się naprawdę super. Klimatu dodawał także komentator, informując nas o kolejnych okrążeniach, checkpointach i ewentualnym poprawieniu rekordu trasy. Brakuje mi tego obecnie. Myślicie, że to kwestia sentymentu?

Moto Racer 1

źródło: youtube.com

Grałem w Moto Racer w zeszłym roku. Graficznie jest już paskudne, ale nadal gra się świetnie. Szkoda, że seria stoczyła się tak bardzo – dwójka cieszyła się ogromną popularnością (choć ja za nią nie przepadałem), jednak trójka nie zebrała pozytywnych ocen. Ostatnio wydana czwórka została stworzona przez inne studio i, nie będę ukrywał, jest tragiczna. PS: kod CDNALSI odblokowuje wszystkie trasy 🙂 Oceny krytyków – pomiędzy 7 a 8/10.

Re-Volt (1999)

Wspominałem już, że lubię wyścigi prawda? Re-Volt to był zupełnie inny poziom rozgrywki. Ścigaliśmy się zdalnie sterowanymi modelami po kapitalnie skonstruowanych trasach (osiedle domków jednorodzinnych, sklep z zabawkami, muzeum czy pokład statku) wykorzystując przy tym „power up’y” pojawiające się podczas gry.

re-volt home

moja ulubiona trasa po osiedlu 🙂 Źródło: youtube.com

Model jazdy był fantastyczny – z jednej strony dość łatwy w obsłudze, z drugiej wymagał odrobiny cierpliwość i umiejętności. Zwłaszcza gdy zdarzyło nam się najechać na plamę oleju pozostawioną przez przeciwnika. Graficznie nadal prezentuje się przyzwoicie i zawsze chętnie wracam do Re-Volta. Oceny krytyków – pomiędzy 8 a 8+/10

Sacrifice (2000)

Czy ktoś z was kojarzy takie studio jak Shiny Entertainment? To twórcy takich znanych gier jak Earthworm Jim czy MDK (pierwszej odsłony). Osobiście cenię to studio za dwie gry, które właściwie postawiły je na skraju bankructwa ostatecznie posyłając do piachu. Pierwszą z nich był Messiah – projekt ambitny, jednak pełen bugów. Drugą zaś wspomniany właśnie Sacrifice. Jest to dość nowatorska strategia czasu rzeczywistego. Wyróżnia się głównie tym, że… prowadzimy naszą armię w TPP! Przejmujemy kontrolę nad magiem, który przywołuje jednostki i rzuca potężne zaklęcia. Brzmi oklepanie? W takim razie podkreślę – POTĘŻNE ZAKLĘCIA.

Sacrifice Vulcano

Wulkan… z odległości wygląda jeszcze bardziej okazale

Tornado rozsypujące jednostki wroga niemal po całej mapie? Proszę bardzo! Ogromny wulkan? Jak najbardziej. Dołóżmy do tego fantastyczną jak na swoje czasy grafikę (nadal jest bardzo dobra, zwłaszcza niebo robi ogromne wrażenie) i świetny voice acting – Tim Curry, Jennifer Hale (Bastylia w KotOR czy Komandor Shepard w Mass Effect) czy Tony Jay (Elder God w serii Legacy of Kain). Należy tutaj wspomnieć, że polska wersja językowa również brzmi świetnie. Przepis na sukces murowany… więc co poszło nie tak? Przede wszystkim reklama. Zrażeni niepowodzeniem Messiaha twórcy dość ostrożnie informowali media o swoim nowym dziele. Ostatecznie gra okazała się finansową klapą, mimo docenienia przez krytyków. W moim personalnym rankingu gier wszechczasów Sacrifice zajmuje czwartą lokatę . Oceny krytyków – około 9/10

Evil Island (2001)

Rosyjscy deweloperzy nie cieszą się zbytnim uznaniem w naszym kraju. Zupełnie niesłusznie. Bylibyśmy zdziwieni jak wiele udanych tworów mają na swoim koncie. Jednym z najbardziej zasłużonych, i moim zdaniem najlepszych, deweloperów jest studio Nival. W tym zestawieniu znajdą się aż dwie gry tych twórców. Pierwszą z nich jest Evil Island, specyficzna gra będąca mixem cRPG i gry taktycznej. Brzmi ciekawie? Bo tak właśnie jest.

gra RPG Evil Islands

Pierwszy świat, jeszcze bez dobrego ekwipunku. Źródło: youtube.com

Wcielamy się w rolę Zaka, który miał niesamowitego pecha. Stracił pamięć przy okazji budząc się w dość nieprzyjemnych okolicznościach w ruinach świątyni. Od tej pory Zak musi pełnić rolę Wybrańca albo mieszkańcy okolicznej wioski zabiją go za zbeszczeczenie świętego miejsca. Sama historia nie jest może super porywająca, ale rozgrywka zdecydowanie to wynagradza. To nie jest prosta gra. Dużo tu skradania, a walkę wygrywamy zazwyczaj poprzez atak z zaskoczenia. Dużym plusem jest rozbudowany system craftingu. Graficznie gra już nie powala, ale moim zdaniem zdecydowanie warto się jej przyjrzeć. Oceny krytyków – między 8 a 9/10

Etherlords 2 (2003)

Właściwie mógłbym w tym miejscu umieścić część pierwszą, ale zawsze miałem do niej uraz. Potrafiła powitać mnie pulpitem w najmniej nieoczekiwanym momencie. Natomiast druga odsłona świetnej gry serii Nival nie dawała mi powodów do narzekań. Etherlords to przede wszystkim gra karciana. Oczywiście ma ona pewien element strategii, jednak trzonem rozgrywki są pojedynki. Te przypominają nieco Magic:The Gathering. Do dyspozycji oddano nam 4 rasy, każda z nich posiada własne, unikalne karty. Stopniowo, co turę, zdobywamy więcej Etheru (many) dzięki czemu możemy rzucać coraz potężniejsze zaklęcia.

Etherlords 2 walka

Zawsze dobrze walczyło mi się drzewcami. Źródło: tawerna.rpg.pl

Co wyróżnia tę serię? Przede wszystkim bardzo dobry balans poszczególnych frakcji, ciekawą kampanię, podczas której stopniowo rozwijamy swój deck oraz całkiem niezłą grafikę. Niektórzy z pewnością zauważą pewne podobieństwo do piątej części Heroes of Might&Magic. Nic dziwnego – to właśnie Nival jest za nią odpowiedzialny. Oceny krytyków – między 7 a 8/10

Fantasy Wars (2007)

Wspomniałem już o studiu Nival, teraz czas na innego potentata rosyjskiego rynku 1C. Właśnie dzięki niemu powstało Fantasy Wars. Jest to strategia turowa, jednak bardziej przypomina ona bitewniak niż to, co znamy z Heroes of Might&Magic. Ekonomia w grze niemal nie istnieje, esencją rozgrywki jest walka. A ta potrafi naprawdę mocno dokopać.

walka fantasy wars

Źródło: youtube.com

Jeśli w trakcie kampanii będziemy mieli pecha i stracimy którąś jednostkę na wczesnym etapie, to może się okazać, że nie damy sobie w późniejszych scenariuszach. W trakcie starć musimy brać pod uwagę z jakim rodzajem jednostek aktualnie walczymy, jaki teren nas otacza, gdzie mogę ukrywać się armię przeciwnika. Fani stareńkiego Fantasy General powinni bawić się naprawdę świetnie przy tym tytule. Graficznie gra już nie powala, ale nadal prezentuje przyzwoity poziom. Jeśli lubisz taktyczne starcia – zdecydowanie polecam. Zwłaszcza, że można zakupić ten tytuł za grosze. Oceny krytyków – w okolicach 7/10

King Arthur: The Role Playing Wargame (2009)

Nigdy nie byłem fanem serii Total War, dlatego bardzo zdziwiłem się jak bardzo spodobał mi się King Arthur. Podobnie jak w Total Warach gra toczy się na dwóch płaszczyznach – turowej mapie globalnej oraz walkach prowadzonych w czasie rzeczywistym. To, co stanowi o sile gry Paradoxu to klimat legendy arturiańskiej. To my decydujemy czy będziemy władcą dobrym czy srogim, chrześcijańskim czy pogańskim. Nasze poczynania wpływają na dalsze losy Anglii. Szczerze mówiąc – byłem zachwycony turową mapą globalną.

King Arthur The Roleplaying wargame

Źródło: youtube.com

Nieco mniej natomiast bawiła mnie walka. Paradox przygotował dla nas nieco prostszą rozgrywkę od tej, jaką możemy znaleźć w grach serii Total War, dorzucając odrobinę magii i mitycznych stworzeń. Całościowo King Arthur prezentuje się naprawdę ciekawie, choć nadmierna moc jednostek strzeleckich nieco przeszkadza. Oceny krytyków – między 7 a 8/10

Split/Second (2010)

Ostatnia z gier wyścigowych na liście. Nie będę ukrywał – w większości przypadków tradycyjne ściganie potrafi znudzić. Dlatego często szukałem czegoś nowego: akrobacji, wykorzystania broni… i wtedy trafiłem na Split/Second. Zasady są proste – wygra ten, kto pierwszy dojedzie do mety. Cała zabawa polega na tym, że w trakcie jazdy napełniamy specjalny pasek, który w trakcie gry możemy wykorzystać do uruchomienia „pułapki” na drodze.
Split/Second Velocity
Wybuchające cysterny, przestawianie kontenerów, zawalenie mostu – nagromadzenie przeszkód jest ogromne, a ich wykorzystanie sprawia ogromną frajdę. Graficznie gra, mimo 7 lat na karku, nadal prezentuje się bardzo dobrze. Split/Second zbierał świetne oceny, kontynuacja była w trakcie produkcji. Niestety, wydawca (Disney) anulował projekt, a studio zostało oddelegowane do gier freemium. Nigdy Disney’owi tego nie daruję. Oceny krytyków – okolice 8/10

Rage (2011)

Pierwsze uruchomienie gry Rage, FPSa od id Software, nie należało do zbyt udanych. Mój stary komputer nie do końca dawał sobie radę z ładowaniem tekstur, dość często byłem świadkiem ich doładowywania w trakcie gry. Wtedy rzucałem te niedogodności na stary komputer… okazało się, że to był powszechny problem. Narzekano także na niezbyt ciekawą fabułę oraz zbyt proste starcie z ostatnim bossem. Mówiąc szczerze – sam porzuciłem ten tytuł bez żalu. Po zakupie nowszego komputera przysiadłem do Rage’a jeszcze raz i zacząłem żałować, że nie dałem mu więcej czasu.

Rage idSoftware

Źródło: gram.pl

Graficznie nadal prezentuje bardzo wysoki poziom, w czym dużą zasługę ma idTech 5 (wykorzystany później m.in w Wolfenstain: The New Order czy Dishonored 2). Walki są wymagające (choć nie do przesady) i doją sporo frajdy. Do tego mamy również możliwość prowadzenia pojazdu i ścigania się nim w wyścigu. Świetna gra, świetny klimat post apo. Oceny krytyków – między 7 a 8/10

Dust: An Elysian Tail (2012)

Ile osób potrzeba, żeby zrobić dobrą grę? Jedna wystarczy. Tak, za Dusta odpowiada jeden człowiek, Dean Dodrill, który sam (poza voice actingiem) stworzył naprawdę fantastyczny tytuł. Jest to grą z gatunku platformowych, łącząca elementy znane z takich gier jak Metroid czy Castlevania. Dlaczego polecam ten tytuł? Ze względu na naprawdę ciekawą warstwę fabularną i baśniowy klimat. Aż chce się zwiedzać ten baśniowy świat i stopniowo ulepszać naszego bohatera.

Dust

Prawda, że piękne? Źródło: store.playstation.com

Szkoda, że z czasem poziom trudności walk spada, ale nadal warto rozejrzeć się za tym tytułem. Dust został również bardzo dobrze oceniony przez krytyków. Dlaczego więc znajduje się na tej liście? Powód jest prosty – konkurencja. Po kapitalnym przyjęciu podobnej gry, Ori and the Blind Forest, o Duście mało kto pamięta. Oceny krytyków – 8/10

Stories: The Path of Destinies (2016)

Ten tytuł przeszedł właściwie bez echa. Stories: Path of Destinies to mix gry akcji i RPG w baśniowym wydaniu. Walka przypomina nieco to, co mogliśmy zobaczyć w Batman: Arkham Asylum, rozbudowa naszej postaci również nie jest specjalnie skomplikowana. Siłą Stories jest przede wszystkim świetna fabuła, dzięki której przejdziemy grę nie raz (nie będę zdradzał dlaczego).

Stories: The Path of Destinies

Źródło: store.playstation.com

Stopniowo odkrywamy wszystkie smaczki i dowiadujemy się czegoś nowego. Fajny, mały, tani tytuł. Oceny krytyków – okolice 7/10.

Absolver (2017)

Beat’em up w 3D? To nie jest najpopularniejszy gatunek gier. Szczerze mówiąc – dość rzadko na niego trafiam. Z Absolverem miałem okazję zapoznać się przy okazji pisania recenzji dla Poltergeista (dla zainteresowanych LINK).
Absolver
Nie można odmówić Absolverowi oryginalności w podejściu do tematu. Z ciekawością będę obserwował dalszy rozwój tego pół-sieciowego tytułu. Oceny krytyków – 7/10

A jak wygląda Wasza pechowa trzynastka?

Obrazek wyróżniający pochodzi z serwisu expresselblag.pl

RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook
Google+
http://planszotaur.pl/pechowa-13stka-gry-pc-o-ktorych-slyszeliscie-o-nich-pamietacie/
Twitter

1 thought on “Pechowa 13stka – gry na PC o których nie słyszeliście… albo o nich nie pamiętacie”

Możliwość komentowania jest wyłączona.