Pingwiny z Madagaskaru. Euro dla fanów Pingwinów. Recenzja

​​Pingwiny z Madagaskaru

Wydawnictwo: Phalanx
wiek: od 14 lat
ilość graczy: 2-4
czas rozgrywki: około 60 minut.

Baczność Agenci! Oficer X jest już bliski zdemaskowania kryjówki! By przygotować się na to starcie trzeba będzie rozegrać planszową symulację. Każdy otrzyma zadanie, które ma wykonać zanim Oficer X otoczy Kwaterę Główną! Na terenie Zoo znajdziecie niezbędny ekwipunek oraz figurantów, których zwerbujecie, by z powodzeniem zrealizować misję!

Pingwiny z Madagaskaru od wydawnictwa Phalanx, to gra taktyczna, w której dociągać będziemy żetony w różnych kolorach, by następnie wymienić je na karty figurantów dające nam punkty. Wariant zaawansowany daje większe możliwości zarządzania zasobami. Daje też więcej akcji do wykorzystania. Szkoda tylko, że świetna skądinąd mechanika, nie jest ani odrobinę umocowana w równie świetnej tematyce.

Zawartość

Pudło jest kwadratowe, standardowych rozmiarów, nieco przyduże jak na zawartość, którą kryje. Na wieku znajdują się, dobrze nam znane z kreskówek Nickelodeon, tytułowe Pingwiny z Madagaskaru. Z tyłu znajdziemy krótki tekst fabularny nawiązujący do bajki, zdjęcia poglądowe, spis elementów i kolejne grafiki ze wspomnianego filmu animowanego. Pudełko mogłoby być znacznie mniejsze, w niczym by to nie zaszkodziło, podobnie sama wypraska.

Instrukcja w formie sporej książeczki liczącej sobie 22 strony jest za mała, by spocząć na wyprasce, a za duża by swobodnie zmieścić się w jej środku, ma za to inne zalety. Między innymi bardzo dobrze zredagowane zasady, napisane w sposób przejrzyście i w sensowny, umożliwiający ekspresowe niemal ich przyswojenie. Dodatkowo wszystko opatrzone jest licznymi ilustracjami, schematami, objaśnieniami. Dla leniuchów jest także adres www, pod którym można obejrzeć filmik z zasadami gry.

W środku znajdziemy genialne figurki, w zasadzie klocki COBI, w kształcie naszych pingwinów z charakterystycznymi dla nich atrybutami i na podstawkach w czterech kolorach (identyczne znajdują się na kartach postaci).

Ciekawa kostka, która ma na ściankach spore cyfry, będzie potrzebna w wariancie dla zaawansowanych. Bardzo dobrze, że wydawca dorzucił lniany woreczek. Rzadko się to zdarza, mimo tego, że wiele gier wymaga losowania elementów. W pingwinach losować będziemy żetony. Jest ich naprawdę sporo i są podzielone na: czerwone – broń i zbroje, niebieskie – technologia i wiedza, zielone – wyposażenie i ekwipunek, żółte – słodkości i pluszaki, szare – ryby (joker), białe – rozsądek i czarne – siła. Prawdę powiedziawszy, skojarzenia występują tylko dlatego, ze każdy z pingwinów otrzymuje dodatkowe punkty za żetony w danym kolorze, a ten kolor przedstawia atrybuty typowe dla tego właśnie pingwina, ale tak naprawdę w grze znaczenie mają kolory i nikt tak naprawdę nie pamięta co przedstawiają, niby każdy ma jakieś grafiki, ale tak drobne, że i tak ich nie widać.

Dodatkowym elementem jest wielki żeton tuńczyka (pierwszego gracza) oraz żetony oficerów – będą potrzebne podobnie jak kostka w wariancie zaawansowanym.

Kolejne elementy to: dziewięć dwustronnych kafli tworzących planszę i przedstawiających rewiry w Zoo, notesik do spisywania punktów (bardzo przydatny) oraz karty.

Wśród kart znajdziemy cztery dwustronne karty pomocy (jedna strona dla wariantu podstawowego, druga dla rozszerzonego), cztery karty pingwinów – również dwustronne, 10 kart misji – część wyłącznie dla wariantu rozszerzonego, 42 karty figurantów.

Zasady

Celem gry, bez względu na wariant, jest zdobycie jak największej liczby punktów. Gra kończy się, kiedy zabraknie zwierząt (figurantów) w Zoo, w przypadku wersji zaawansowanej może również zakończyć się, gdy kwatera główna zostanie otoczona przez oficerów (duże żółte żetony).

Przygotowanie do gry jest szybkie: rozkładamy planszę wybraną stroną (będzie to determinowało wariant, w który zagramy), następnie tasujemy talię figurantów i wykładamy ich tylu ilu jest graczy +2. Później przygotowujemy karty misji (pięć w wariancie podstawowym, w liczbie graczy +1 w wariancie zaawansowanym). Każdy gracz otrzymuje losową kartę pingwina i losuje pięć żetonów z worka (w wersji zaawansowanej szare żetony zamiast umieszczania w worku, odkładamy obok planszy).

W podstawowej wersji w każdej turze losujemy dwa żetony, następnie odwiedzamy dwa miejsca w zoo i wykonujemy związane z nimi czynności, na przykład zabranie żetonu w danym kolorze jeśli jakiś na kaflu leży, losowanie z worka, zabranie karty misji, reset talii figurantów, wymiana żetonów (wg mnie akcja zupełnie bez sensu), czy wreszcie zdobywanie kart figurantów po opłaceniu ich kosztu.

W wersji zaawansowanej każda karta figuranta może dać dodatkowe punkty zwycięstwa ze względu na ich dodatkowe  warunki.  Będzie trudniej, po pierwsze można blokować przeciwnikom wejście na kafelek, po drugie, można używać Oficerów do blokowania możliwości losowania żetonów, po trzecie poruszyć się można wyłącznie na sąsiednie pole kosztem jednej akcji. Dlatego też w swojej turze można wykonać aż cztery akcje z pięciu dostępnych: ruch, akcja z karty figuranta, akcja z karty pingwina, szperanie w worku (pod warunkiem, że na kaflu nie ma znacznika oficera) oraz akcja miejsca. Dodatkowo gdy pingwin wykonał cztery akcje i zakończył na polu na którym jest symbol worka to obowiązkowo dociąga z niego dwa żetony.

Dodatkowo w tej wersji w momencie kiedy wejdziemy na pole Kwatery Głównej, zatrzymujemy się. Możemy nadal wykonać pozostałe akcje, jednak nie może to już być akcja ruchu. Oficerowie pojawiają się w momencie, gdy zdobędziemy kartę figuranta. Należy wówczas rzucić kością i jeśli otrzymany wynik z przedziału oznaczonego obok symbolu Oficera X, wówczas kładziemy jego żeton na wybranym kaflu w miejscu symbolu worka. Gdy znajduje się tam jakiś pingwin, ulega on „demaskacji” i musi odrzucić losowy znacznik.

Jak widać mamy tu znaczne pole do popisu jeśli chodzi o decyzyjność, choć losowość- szczególnie w kwestii doboru żetonów a w szczególności na początku rozgrywki także występuje.

Wrażenia i podsumowanie

Jak to możliwe, że gra z tak chwytliwym tematem, wydana u progu największej popularności kreskówki, zarówno pełnometrażowej, jak i serialu nie została przyjęta przez graczy z tak wielkim entuzjazmem? Postanowiłem bardzo dokładnie ją przetestować, aby samemu wyrobić sobie zdanie. Cóż, odczucia mam mieszane. W zasadzie to, co najważniejsze w grze działa bez zarzutu, skąd zatem pewne wątpliwości?

Zasady gry są proste, bardzo proste, a w wariancie podstawowym jeszcze prostsze. Skąd zatem pomysł, by przeznaczyć grę dla przedziału wiekowego 14+? Błąd, duży błąd, szczególnie że instrukcja jest świetna, ma to co mieć powinna, a język jakim jest napisana, dotrze do każdego gracza. Myślę, że i 10 latek mógłby spokojnie zagrać. Bardzo szybko da się wytłumaczyć reguły nowym graczom, co dodatkowo pozwala na bardzo szybkie wprowadzenie graczy. Zresztą wariant podstawowy, który jest banalnie prosty, świetnie może służyć jako rozgrywka szkoleniowa… i najlepiej tylko do tego, bo jest zwyczajnie nudny: losujemy żetonik, przesuwamy się i zazwyczaj losujemy kolejny żetonik, a jak ich mamy odpowiednio dużo, to idziemy i bierzemy kartę i tak w kółko. Niemniej, jedna taka rozgrywka będzie idealna, by szybko załapać o co w tej eurogrze chodzi.

Tak, tak. Celowo napisałem eurogra, bo tym jest w rzeczywistości. Świetnie działająca mechanika, bardzo dobry balans, nie daje przewagi żadnemu pingwinowi, losowość w wersji podstawowej jest zbyt duża, ale w wersji zaawansowanej da się już nią pięknie zarządzać, szczególnie po pierwszych rundach, niejako „na rozgrzewkę”. Prosty, ale przemyślany mechanizm, to kolejny argument za tym, by jednak przeznaczyć tę grę dla młodszych użytkowników.

Bardzo podoba mi się również urozmaicenie gry celami, które można zdobyć w ciemno lub dopiero po zebraniu odpowiednich żetonów całkiem świadomie. W wersji zaawansowanej trzeba też dobrze przemyśleć, których popleczników bardziej opłaca się zgarniać, ponieważ niektórzy łączą się w pary, a niektórzy dają możliwość zdobycia dodatkowych punktów przy spełnieniu dodatkowych warunków.

Regrywalność jest na zadowalającym poziomie, właśnie dzięki wspomnianej losowości. Za każdym razem wylosujemy inne kolory żetonów, prawdopodobnie też innego pingwina (choć ja dziwnie cztery razy z rzędu wylosowałem tego samego), inne mogą być decyzje współgraczy, choć na początku wdziera się pewna schematyczność… większość próbuje zdobyć jak najwięcej żetonów i dopiero potem decydować jak z nich skorzystać.

Z rozgrywek wynika, że można obrać różnorodne taktyki na zwycięstwo, choć nie spodziewajcie się piekielnie trudnych decyzji, to nie ten kaliber. To przyjemna taktyczna gra o niewielkim poziomie skomplikowania. Prawdopodobnie dlatego starsi użytkownicy uznali, że zbyt nudna… zgodnie z teorią względności Einsteina starzy wyjadacze na pewno nie będą zachwyceni. Ponownie – nie mam pojęcia skąd to 14+ (?). To, czego na pewno brakuje, to emocji. No może odrobinka jest pod koniec, kiedy staramy się pozbyć nadmiaru żetonów a jednocześnie zgarnąć jeszcze jakiegoś figuranta o wartości 7 żetonów 😛

Rozgrywka jest w każdym razie dość wyrównana i w związku z tym gra całkiem dobrze się skaluje zarówno wiekowo, jak i ilościowo. Jak zawsze najciekawiej jest przy pełnej obsadzie, ale i na dwie osoby może być interesująco, jeśli trochę się postaramy i poprzeszkadzamy na przykład przy użyciu akcji resetowania figurantów 🙂

Klimatu nie stwierdzono. Owszem, są Ładne klocki w formie Pingwinów, są cytaty z typowych „gadek” postaci z kreskówki (o tym wiedzą głównie fani „Pingwinów…”), jest jakiś fabularny wstęp, a jednak to za mało. Misje nie są związane z tematyką, a same pingwiny nie współpracują jak w kreskówce, każdy gra na siebie.

Tytuł jest dość szybki, rozgrywka trwa zwykle 30-45 minut. Dla fanów filmu rysunkowego może ona być rozczarowaniem ze względu na brak wyraźnych nawiązań, za to dla początkujących eurograczy to świetny tytuł, który pomoże zrozumieć mechanizm zarządzania losowością, kolekcjonowanie zasobów, czy choćby pewne elementy worker placementu. Polecam Pingwiny z Madagaskaru graczom (wbrew zaleceniom na pudełku) nieco młodszym, zaczynającym przygodę z planszówkami, a niekoniecznie nastawionym na klimat, czy przygodę, bo ta jest w Pingwinach dość umowna.

Moja ocena to 6/10

Jak oceniam 6/10?   Gra dobra mechanicznie, choć zupełnie obok tematu.

Plusy

  • Proste zasady
  • Ładne grafiki i fajne nawiązania do kreskówki
  • Szybka rozgrywka
  • Tryb dla początkujących i zaawansowanych
  • Możliwość zarządzania losowością
  • Dobra jakość większości elementów
  • Rewelacyjne figurki

Minusy

  • Karty mogłyby być nieco lepszej jakości
  • Spora schematyczność
  • Tematyka luźno związana z grą
  • Pudełko nieadekwatnie duże do zawartości
  • Inny rozmiar kart mini dodatku

Dziękujemy wydawnictwu Phalanx za przesłanie gry do recenzji.

RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook
Google+
http://planszotaur.pl/pingwiny-madagaskaru-euro-dla-fanow-pingwinow-recenzja/
Twitter