Słowny Ninja. Wesoła gra w wyrazy. Recenzja

​​Informacja o grze

Słowny Ninja
Wydawca: Łukasz Woźniak
wiek: od 8 lat
ilość graczy: od 2
czas rozgrywki: od 10 minut wzwyż.

Słowny Ninja to pięć wariantów gry słownej, która dzięki wybraniu formy karcianej stała się tytułem, który można zabrać wszędzie, zawsze i w każdych warunkach. Okazuje się, że Karty można z powodzeniem wykorzystać w grach dydaktycznych. Przydałby się zatem dodatek z niemieckimi umlautami, a w samej wersji podstawowej brakuje zdecydowanie liter V, X oraz czystych kart, do stworzenia własnych przydatnych w danym momencie. Łukasz Woźniak jako autor, przywrócił mi jednak wiarę w gry słowne :).

Jest to gra karciana, w której w zależności od wybranego wariantu układać będziemy zdania, zdania ze zdań, wykonywać dodatkowe zadania, a także bawić się w kalambury, czy zwyczajnie układać pasjansa (alfabet). Czy tak prosta gra może bawić? Sprawdźmy!

Zawartość

Dostałem grę do recenzji jeszcze przed jej oficjalnym wydaniem, dlatego sam nie posiadam pudełka ani gotowej instrukcji (ta, która jest w moim posiadaniu, to wydrukowany plik przysłany przez Łukasza). Widziałem jednak pudełko i muszę przyznać, że prezentuje się przyzwoicie. Instrukcja zaś napisana jest przejrzyście, zrozumiale, i bardzo wyczerpująco. Łukasz nagrał również recenzję w postaci video na Youtubie (więc i leniuchy będą mogły nauczyć się gry nawet nie siląc się na czytelnicze umiejętności).

Karty są w rozmiarze mini, jest ich 110, w tym 94 karty liter(każda posiada wartość punktową, obrazek małego sprytnego Ninja oraz wartość określająca ile duplikatów znajduje się w talii), 1 karta premii, 15 kart zadań. Ponadto w pudełku znajdzie się także notes do zapisywania punktów (ja niestety nie mogę go ocenić, ponieważ go nie widziałem.).

Odpowiednie dać rzeczy słowo.

Celem gry jest oczywiście zdobycie jak największej liczby punktów. Te z kolei zdobywa się wraz z literami, a litery można otrzymać za prawidłowe ułożenia wyrazu. Bardzo proste, ale żeby nie było tak banalnie Łukasz opracował pięć wariantów.  Oto one:

1. Wariant „3 litery” – Będziemy potrzebowali jedynie kart liter (z żółtym rewersem). Karty układamy w trzech mniej więcej równych stosach i na raz wykładamy po jednej. Pierwsza osoba która wymyśli istniejące słowo zawierające wszystkie try litery zabiera je, następnie wykładamy kolejne trzy litery i tak do wyczerpania jednego ze stosów. Wygrywa ten, kto zebrał najwięcej punktów (nie kart).

2. Wariant „Klasyczny” – przypomina on nieco Scrabble, będziemy tu potrzebowali karty liter i kartę premii. Każdy z graczy otrzymuje 7 kart. W swojej turze możemy albo ułożyć nowe słowo, albo słowo z już istniejącego słowa. Można to zrobić w sposób, który proponuje Łukasz, czyli układając kolejne ciągi słowne, lub jak to zaproponowaliśmy My, czyli w postaci krzyżówki. Gracz otrzymuje punkty za słowa które ułożył, pod warunkiem, że zagrał w tym celu chociaż jedną kartę z ręki. Następnie należy dobrać tyle kart, aby ostatecznie mieć ich na ręce 7.

3. Wariant „Szukaj i pokaż” – przypomina Kalambury. Należy podzielić się na drużyny, następnie „Sędzia” wykłada 25 kart (5×5). Pokazujący szuka słowa a następnie musi je pokazać, tak by jego drużyna odgadła co to jest. Jeśli się uda, karty należą do drużyny i dają jej punkty. Nie można nic mówić, ani używać dźwięków, ale można za to użyć przedmiotów z otoczenia. Gra się podobnie jak w standardowe kalambury – na czas.

4. Wariant „Zabawa w zadania” – do jej rozegrania potrzebujemy kart z czerwonym rewersem. Należy rozłożyć karty w układzie 8×8 (64), pozostałe odłożyć do pudełka. Kolejni gracze odkrywają zadanie a wszyscy na raz szukają słowa odpowiadającego kryterium. Ten kto znajdzie je najszybciej, zabiera ze stołu odpowiednie litery, co oczywiście daje punkty. Gra kończy się w momencie, gdy wszyscy zgodnie stwierdzą, że nie ma możliwości spełnienia kryteriów kolejnego odkrytego zadania.

5. Wariant „Alfabet” – jest to swoista wersja Timeline, wykorzystująca kolejność liter w alfabecie. Gracze w kooperacji starają się ułożyć jak najdłuższy ciąg. W swojej turze można odrzucić kartę i dobrać kolejną, lub dołożyć kartę z przodu lub z tyłu i dobrać kolejną. Kiedy braknie kart należy zliczyć punkty i sprawdzić co sądzi o nas Autor gry 😛

Wrażenia i podsumowanie

Słowny Ninja przybył do mnie za pośrednictwem kuriera, w nieco wymiętolonej kopercie, za to porządnie owinięty folią bąbelkową i w woreczku strunowym, jako, że Łukasz rozsyłał prototyp. Widok ten nie napawał wielkimi nadziejami co do samego tytułu. Postanowiłem wypróbować grę w Klubie planszówkowym. Pechowo ciągle z różnych powodów przesuwały się kolejne spotkania, aż w końcu udało się na szczycie prasłowiańskiej Ślęży, na wyjeździe ekologicznym.

Nie wiem, czy to moc płynąca ze Ślęży, czy też moc samej gry sprawiła, że młodzież i dzieci od pierwszego wejrzenia polubiły Ninję. Koniecznie chciały wypróbować każdy z wariantów i choć niektóre przyniosły same pochwały inne niekoniecznie, gra wzbudziła sympatię. Okazuje się, że szybkie proste gry słowne potrafią wzbudzić sporo emocji, a do tego oczywiście niezwykle rozwijają. Stanowią też nieocenioną pomoc dydaktyczną. Na miejscu wypróbowaliśmy karty zarówno do słów tworzonych w j. polskim jak i angielskim.

Nauka zasad jest niemal ekspresowa, wytłumaczenie ich współgraczom to nie więcej niż pięć minut, Set-up to nie więcej niż dwie minuty. Gra jest oszczędna w komponenty, ale miniaturowy człowieczek, tytułowy „Ninja”, to marka sama w sobie.

Regrywalność jest umiarkowanie duża, wszystko zleży od zasobu słownictwa graczy. Raz bywa ogromny innym razem dość skromny, każda rozgrywka jednak niesamowicie rozwija w tej kwestii.

Najbardziej przypadły wszystkim do gustu warianty „Trzy karty”, „Zabawa w zadania” i wariant „Klasyczny”, być może dlatego, że są najbardziej znane, a może dlatego, że dają najwięcej emocji. „Alfabet” to w sumie pasjans i jest raczej nudny,  zaś „znajdź i pokaż” wymaga nieco odwagi lub dobrze dobranej grupy, lubiącej kalambury.

Jedno jest pewne, niezwykłe emocje, zaangażowanie młodzieży w grę i pytania „gdzie to można kupić”, potwierdzają to o czym wspomniałem już wcześniej: Słowny Ninja przywrócił moją wiarę w gry słowne…

Tytuł jest dość szybki, wesoły i ma spory potencjał dydaktyczny. minut. Serdecznie polecam grupom przyjaciół lubiącym się dobrze bawić, młodszym i starszym, nauczycielom i pedagogom, słowem… każdemu.

Moja ocena to 7/10 Niewielka, całkiem dobra i dająca wiele możliwości gra.

Zainteresowanych zachęcam do odwiedzenia sklepu internetowego uWookiego.

Plusy

  • Proste zasady
  • Fajne, choć małe grafiki
  • Szybka rozgrywka
  • Sporo emocji

Minusy

  • karty są małe i śliskie – w trakcie tasowania „lecą z rąk”.

Dziękujemy Łukaszowi Woźniakowi za przesłanie gry do recenzji

RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook
Google+
http://planszotaur.pl/slowny-ninja-wesola-gra-wyrazy-recenzja/
Twitter