Turysta w Rzymie. Godny następca Ticket to Ride. Recenzja

Informacje o grze

Tytuł: Turysta w Rzymie
Wydawnictwo: Haraka Paka
wiek: od 8 lat
ilość graczy: 2-5
czas rozgrywki: około 60-90 minut.

Witaj w stolicy Włoch. Masz mało czasu, więc ruszaj zobaczyć jak najwięcej pięknych miejsc w Rzymie. Możesz poruszać się pieszo, rowerem, autostopem, metrem lub autobusem. Wybór należy do ciebie! Zaplanuj dobrze swoją trasę i sprawdź, które obiekty najbardziej opłaca się zobaczyć. Uważaj na innych turystów, którzy mogą Cię ubiec i zająć planowaną przez Ciebie trasę.

Aż chciałoby się zacytować jedną z najbardziej charakterystycznych polskich Królowych, pochodzącą z Bari, Bonę : „Ahhhh Italia, jeszcze choć raz zobaczyć Wieczne Miasto, to byłaby pełnia szczęścia.

Turysta w Rzymie to gra w której wcielić się możemy w turystę, który zwiedzając Rzym i odwiedzając najciekawsze miejsca Miasta na Siedmiu Wzgórzach, poznaje ich historię i jednocześnie zdobywa punkty za jak najlepsze planowanie trasy, oraz za zdobycie kart zabytków. Jest to prosta strategia, w klimatach wyścigu, z nienachalnymi elementami edukacyjnymi. Wygra ten, kto wykaże się najlepszymi zdolnościami organizacyjnymi i najlepszym doborem środków lokomocji.

Zawartość

Pudełko jest prostokątne, bardzo porządnie wykonane. Jako, ze dostałem prototyp gry, możliwe, ze czekają je jeszcze jakieś drobne zmiany, na przykład pojawi się wypraska w środku, ale nie chciałbym przekazywać błędnych informacji, więc skupię się na tym co widzę. Okładka przedstawia panoramę Rzymu i grafikę turystki. Tło przypomina z wyglądu marmury kararyjskie, dookoła zaś widnieje delikatny fryz. Widać,z ę autorzy zadbali o autentyczność. Na odwrocie znajdziemy krótki opis, zdjęcie poglądowe i spis elementów.

Instrukcja jest napisana bardzo prostym i zrozumiałym językiem. Same zasady są banalnie proste. Można się ich nauczyć dosłownie w kilka minut. Całość jest uzupełniona o kilka schematów, przykładów i dodatkowych pomocnych zagadnień (takie mini FAQ). Instrukcja odsyła graczy również na stronę wydawnictwa i fanpejdż, gdzie można znaleźć dodatkowe informacje.

Karty są standardowych rozmiarów, te w prototypie są na śliskim papierze, ale zapewne w produkcie końcowym będą wyglądały nieco inaczej. Są to pięciokolorowe karty miejsc. Każda z nich ma na awersie przerobione graficznie zdjęcie zabytku jakiego dotyczy, na rewersie zaś ciekawy opis tegoż miejsca. Kart jest w sumie 180.

Kolejny ważny element, to bilety. Rzeczywiście przypominają prawdziwe bilety komunikacji miejskiej. Jest ich pięć rodzajów: autobusowy (15 szt.), na metro (10 szt.), karta rowerowa (15 szt.), karta autostopowicza (15 szt.)   i nietypowy bilet przeszkadzajka – roboty drogowe (5 szt.). Każdy z biletów umożliwia dotarcie na miejsce w różnym czasie, stąd bardzo ważne, aby dobierać odpowiednie bilety, ale także by zdobywać odpowiednie  karty czasu. Są to okrągłe karty w formie zegarów, umożliwiające zdobicie od 5 do 30 minut, które to minuty będziemy mogli spożytkować na wybrane przez nas środki lokomocji. Im szybszy, tym mniej czasu będzie potrzeba na przebycie określonej drogi.

W pudełku znajdziemy także pięć kart startowych, które wskazują z jakiego miejsca każdy z graczy wyruszy w drogę. Są one ułożone na mapie promieniście w równej odległości od Bazyliki Św. Piotra. Dlaczego właśnie tak – o tym w dalszej części recenzji.

W pudełku znajduje się sporo ładnych drewnianych znaczników. Przede wszystkim, mamy do dyspozycji pięć meepli w różnych kolorach oraz przyporządkowane im fajne ośmiokątne znaczniki w tych samych kolorach. Służą one do oznaczania tras jakimi się przemieszczamy i jest ich po 41 na każdego uczestnika gry.

Aby zwiedzić Rzym i nie pogubić się, będziemy potrzebowali porządnej mapy. Plansza to sporych rozmiarów plan miasta, z zaznaczonymi w postaci zdjęć, atrakcjami turystycznymi, w tle zaś znajduje się odwzorowanie kartograficzne, bardzo delikatnie zaznaczone, dzięki czemu nie burzy układu tras pomiędzy zabytkami. Wydawca bardzo postarał się, ponieważ większość wspomnianych zabytków znajduje się na planszy w rzeczywistych miejscach jakie znaleźlibyśmy na prawdziwej mapie stolicy Włoch. Niektóre zostały nieco przesunięte, ale jako pilot wycieczek, który niejedną grupę oprowadzał po urokliwych placach, alejach i uliczkach Wiecznego Miasta, zapewniam że z tą planszą nie pogubilibyśmy się w trakcie zwiedzania. Kolory być może są odrobinę mdłe, ale nie za to plansza jest bardzo czytelna.

La Dolce Vita.

Celem gry jest zdobycie jak największej ilości punktów, a można je zdobyć poprzez odwiedzanie różnych miejsc na planszy oraz przez tworzenie tras. Większość elementów trasy ma wartość dwóch punktów, ale na niektórych znajdują się miejsca bonusowe otoczone słoneczkiem i te warte są aż sześć punktów.

Miejsca również mają różne wartości: od 5 do 30 punktów. Najwięcej punktów można zdobyć odwiedzając Watykan z Bazyliką Św. Piotra. Powiem więcej, należałoby to zrobić, ponieważ turysta, który do końca gry nie dotrze do tego najważniejszego zabytku, nie tylko nie zyska punktów, ale straci ich dokładnie 30. To właśnie powód, dla którego miejsca startowe znajdują się w równej odległości od Bazyliki. Każdy powinien mieć równą szansę się do niej dostać.

Przygotowanie jest bardzo szybkie. Karty miejsc układa się obok planszy, każdy z graczy wybiera kolor meepla, dobiera 40 znaczników w tym samym kolorze oraz losuje Kartę startu. Następnie umieszcza swój znacznik na starcie, dobiera kartę tego miejsca (to pierwsze zdobyte przez gracza punkty).

Poruszać się można w dowolnym kierunku, jednak nie wolno tworzyć nowych tras, niepołączonych z dotychczasową. Nie można także zajmować tras już zajętych przez innego gracza, a w swojej kolejce można utworzyć wyłącznie jeden odcinek trasy. Zajętą trasę oznacza się pionkami w swoim kolorze, a na koniec tury zlicza punkty i oznacza meeplem na torze punktacji. Na zakończenie tury gracz pobiera kartę miejsca do którego dotarł (w ten sposób gromadzi dodatkowe punkty, które sumuje się na koniec rozgrywki).

Jak wygląda tura? Każdy gracz może wykonać jedną z powyższych akcji:

  1. Losowy dobór karty transportu i/lub karty czasu (a dokładniej dwóch kart czasu, dwóch kart transportu, lub jednej karty czasu i jednej karty transportu),
  2. Utworzenie jednego odcinka trasy (aby go utworzyć należy mieć odpowiedni- pasujący do trasy bilet – w przypadku trasy pieszej nie potrzeba żadnego biletu – oraz posiadać odpowiednią ilość kart czasu, tak, by suma czasu na wybranym torze mogła być opłacona posiadanymi kartami czasu). Zużyty bilet i „czas” odkłada się do pudełka.

Może się zdarzyć że pobierając bilet natrafimy na roboty drogowe. Wówczas tracimy następną kolejkę. jeśli zdecydujemy dobrać dwa bilety i oba okażą się robotami drogowymi – tracimy dwie kolejki.

Bardzo fajną sprawą jest wydawanie reszty za karty czasu, tzn jeśli potrzebujemy 25 minut, a mamy kartę czasu z wartością 30 minut, to otrzymujemy 5 minut z zasobów ogólnych spowrotem. 🙂

Gra kończy się kiedy któryś z graczy wyda ostatni znacznik, lub zostanie mu jeden, wówczas pozostali mają jeszcze ostatni ruch do wykonania. Wygrywa osoba, która na torze punktacji oraz na kartach miejsc zgromadziła najwięcej punktów (należy pamiętać o punktach minusowych za nieodwiedzenie Bazyliki Św. Piotra).

Wrażenia i podsumowanie

Turysta w Rzymie to prosta, strategiczna gra, przypominająca mechaniką znaną i lubianą grę Wsiąść do Pociągu (org. Ticket to Ride). Ma jednak kilka ciekawych modyfikacji, co w rezultacie zdecydowanie odróżnia ją od wspomnianego przeze mnie tytułu. Tematem Ticket są oczywiście pociągi, a podróże odbywają się na sporych obszarach. Tu mamy do czynienia z konkretnym miastem, a przedmiotem naszych zainteresowań jest zwiedzanie znajdujących się w nim zabytków. Dzięki temu wydawca mógł dodatkowo wpleść element edukacyjny. Karty miejsc mają autentyczne opisy wspomnianych atrakcji turystycznych.

Z resztą zdobywanie kart miejsc jest w Turyście nowością. Ponadto sami wybieramy jaką drogą będziemy się przemieszczać, nie losujemy bowiem punktów jakie mamy osiągnąć. Jedynym takim miejscem jest Watykan, ale jeśli dobrze przemyślimy strategię, i odpowiednio wybierzemy inne zabytki, strata 30 punktów może zupełnie nam nie zaszkodzić.

Bardzo fajna jest mechanika zdobywania tras, polegająca na podwójnym ich opłaceniu Z jednej strony musimy posiadać odpowiedni bilet, z drugiej właściwą wartość czasu, by móc daną trasę przebyć. Pozwala to na szukanie optymalnych rozwiązań. Ostatecznie jeśli mamy pecha i nie możemy zdobyć pożądanych biletów zawsze możemy skorzystać z trasy pieszej, na którą bilet jest niepotrzebny, ale to zajmie dużo więcej czasu. Element planowania świetnie się tu sprawdza.

Mimo, ze na moim stole gościł prototyp, muszę stwierdzić, że wykonanie jest naprawdę niezłe i jak zapewnia wydawca wersja ostateczna będzie jeszcze odrobinę dopracowana. Wówczas powinniśmy dostać do rąk bardzo dobrze wykonaną grę z elementami najwyższej jakości.

Jak na razie wszystkie grafiki są ładne, choć kolory nieco mdłe. Dużo dobrego zrobiło pokazanie zabytków w formie nieco przerobionych zdjęć. Dzięki temu możemy się dowiedzieć jak wyglądają w rzeczywistości. Plansza także nie odbiega dalece od prawdziwej mapy Rzymu.

Rozgrywka jest prosta, choć wymaga skupienia i szacowania opłacalności ruchów. Dzięki temu mimo sporej losowości przy doborze kart, mamy duży wpływ na ruchy jakie wykonamy w kolejnych turach.

Nauka zasad jest szybka, zaś sam czas rozgrywki nie przekracza 45-60 minut (choć na pudełku mamy nieco dłuższy przedział – 60 do 90 minut). Oczywiście ostateczna długość rozgrywki  zależności od liczby graczy.

Tokeny zdecydowanie są bardzo dobrej jakości – moim zdaniem to wyższość Turysty nad Pociągami… nie ma to jak drewno, żaden plastik go nie zastąpi.

Regrywalność, ze względu na losowy układ kart czasu oraz biletów, jest bardzo duża, choć schematyczność rozgrywki po jakimś czasie daje się zauważyć. To nie znaczy, że jest tylko jedna droga do zwycięstwa, można bowiem skupić się na jak najszybszym dotarciu do Watykanu, bez względu na rodzaj trasy, albo na wybieraniu bardziej opłacalnych, czyli dłuższych tras, najlepiej z bonusowymi polami, albo zwyczajnie pokręcić się w jednej dzielnicy zdobywając karty miejsc o wyższej wartości. Jedyne czego w grze jest niewiele to interakcja, ta ogranicza się w zasadzie do zajęcia komuś korzystnej trasy, pod warunkiem, ze nasze drogi się skrzyżują.

Jeśli chodzi o klimat, to osoby które w Rzymie już były, odrobinę go znajdą . Dla tych, co grają pierwszy raz i skupią się na opisach miejsc na rewersie, również może być delikatnie wyczuwalny, ale Turysta w Rzymie to przede wszystkim wyścig i pod tym względem nie da się tej grze niczego zarzucić.

Zachęcam serdecznie do wsparcia kamapani, które niebawem już na dobre ruszy na wspieram.to. Gra powinna spodobać się zarówno fanom Ticket to Ride, jak i tym, którzy nigdy w wymieniony tytuł nie grali. Jest to również świetny tytuł dla początkujących graczy, a wręcz nawet na wprowadzenie tychże w planszówkowy świat.

Turysta w Rzymie, dobrze się sprawdzi jako tytuł dwuosobowy, ale znacznie lepiej sprawuje się na 3-5 osób, ponieważ znacznie więcej si wówczas dzieje na mapie.

Moja ocena to 8,5/10

Jak oceniam 8,5/10? Prosta, bardzo przyjemna gra z elementami edukacyjnymi.

Plusy

  • Proste zasady
  • Ładna plansza i ciekawe opracowanie graficzne
  • Szybka rozgrywka
  • Dobra, sprawdzona mechanika
  • Dobra jakość elementów prototypowych pozwala przypuszczać, że jeszcze lepiej będzie w produkcie finalnym.

Minusy

  • Dla graczy zaawansowanych szybko zaczyna być nieco schematyczna.

Dziękujemy wydawnictwu Haraka Paka za przesłanie gry do recenzji.

RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook
Google+
http://planszotaur.pl/turysta-rzymie-godny-nastepca-ticket-ride-recenzja/
Twitter